Makabryczna zagadka domu przedpogrzebowego

Warszawskie władze sądowo-śledcze i policyjne prowadzą obecnie dochodzenie w makabrycznej sprawie, która w całej dzielnicy żydowskiej wywołała niesłychane poruszenie.

W domu przedpogrzebowym przy cmentarzu żydowskim przy ul. Okopowej, były zatrudnione od wielu lat: 76-letnia Chaja Wajngarten (Smocza 28) i 70-letnia Blima Wolrat (Środkowa 20). Jak wiadomo, zwłoki zmarłych starozakonnych są poddawane przed pochowaniem zabiegom rytualnym. Następnie ubiera się je w śmiertelne koszule. Wajngartenowa i Wolratowa były zatrudnione przy myciu zwłok kobiet i szyciu śmiertelnych koszul.

W niedzielę ubiegłą, tj. w wigilię Sądnego Dnia, odbył się pogrzeb 43-letniej Chai Wajntraub (Żelazna 32). Brat zmarłej, Abram, zauważył na ustach nieboszczki krwawą plamę. Podejrzewając, że zmarłej wyrwano złotą szczękę, zawiadomił władze policyjne, lecz dopiero we wtorek, bo nadeszły święta.

Policja rozpoczęła dochodzenie. Obie kobiety kategorycznie wyparły się winy, powołując się na swą długoletnią pracę w tym zawodzie. Wajngartenowa pracuje 40 lat, a Wolratowa 35. Przez cały ten czas nigdy nie zdarzył się podobny wypadek.

Radny Pinkiert, przedstawiciel „Ostatniej Posługi", stanął w obronie aresztowanych kobiet, ręcząc za ich uczciwość i tłumacząc ukazanie się krwi jako zupełnie normalne zjawisko, spowodowane dokładnem myciem nieboszczki.

Wczoraj po południu obie staruszki po przesłuchaniu przez sędziego śledczego, zostały zwolnione. Ponieważ jednak brat Wajntraubowej twierdzi, że zwłoki były zbezczeszczone, władze sądowe, w porozumieniu z władzami prokuratorskiemi, zarządzą prawdopodobnie ekshumację zwłok. Oskarżone o kradzież tak bardzo wzięły do serca podejrzenie, że aż rozchorowały się ciężko.

Sprawa jest przedmiotem ożywionych rozmów w północnej dzielnicy Warszawy.

„Nowiny Codzienne", 14 października 1932 r.

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 65 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3593901