Małopolski Farys i trzy urugwajskie boginie. Handlarza żywym towarem odesłano pod eskortą do Lwowa

Organizacje opieki nad emigrantami są w najwyższym stopniu wzburzone wypadkiem, jaki się zdarzył w żydowskim hotelu emigracyjnym przy ul. Mylnej, prowadzonym przez instytucje społeczne żydowskie. Przebywają tam emigranci, przybyli z prowincji w oczekiwaniu transportów.

W tych dniach zajechał do hotelu młody, około 30-letni człowiek, odznaczający się wyjątkową urodą. Przedstawił dokumenty na nazwisko Arona Chorowica z Małopolski i oświadczył, iż emigruje do Urugwaju. Tegoż dnia jednak elegant opuścił hotel emigracyjny i przeprowadził się do pokojów umeblowanych na Nalewkach.

Nazajutrz zgłosiły się do kancelarii hotelu emigracyjnego trzy dziewczyny, również emigrujące do Urugwaju. Prosiły one o zwrot dokumentów i pieniędzy, gdyż postanowiły zainstalować się w innem miejscu. Kierownik hotelu na Mylnej, p. Bergman, zapytał o powód przeprowadzki. Dziewczęta zgodnie oświadczyły, iż nie mogą znieść atmosfery przytułku dobroczynnego.

Rozmowę tę usłyszał obywatel urugwajski, działacz emigracyjny z miasta Montewideo, p. Wajrach, który przybył do Warszawy w celach społecznych. Historja wydała mu się podejrzaną, porozumiał się więc z policją w celu przeprowdzenia dochodzenia.

Okazało się, że dziewczęta zawiązały bliższą znajomość z Chorowicem, który obiecał, że się zaopiekuje niemi w drodze i na miejscu w Urugwaju. Protektora emigrantek niezwłocznie zatrzymano i odesłano do urzędu śledczego, który porozumiał się z policją w Małopolsce. Okazało się, że piękny młodzian posiada rodzinę i jest synem urzędnika gminy żydowskiej. Notowany był w policji jako osobnik podejrzany o handel żywym towarem.

Zamiast do Urugwaju, Chorowic pojechał pod eskortą do Lwowa. Dziewczętami zaopiekowało się żydowskie towarzystwo ochrony kobiet.

„Nowiny Codzienne", 15 października 1932 r.

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 71 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3643775
UA-28053597-1