Barani róg i cudowórca wypędzają złego ducha

Przykra i niesamowita ceremonja odbyła się w mieszkańcu cudotwórcy z Przasnysza, [Ajsyka Mandelbauma], zamieszkałego przy ul. Pawiej 16. W pokoju ustawiono świece woskowe. Zebrało się dziesięciu pobożnych, ubranych w tzw. śmiertelne koszule. Na stole leżał barani róg. Chodziło o wypędzenie "dybuka", który usadowił się w ciele młodej dziewczyny.

Ceremonia taka jest tematem dramatu Ań-skiego "Dybuk" grywanego na scenach polskich. Ceremonje takie odbywały się w średniowieczu, nawet w wiekach nowszych, ale w każdym razie obecnie należą do rzadkości.

Zabiegom poddano nijaką Ryfkę Neuman, rodem z Łukowa. Dziewczyna ta zachorowała psychicznie. Lekarz miejscowy stwierdził ciężki przejaw schizofrenji i poradził oddać dziewczynę do zakładu dla umysłowo chorych. W tym właśnie celu ojciec z chorą córką przyjechał do Warszawy. Zamieszkał w pokojach umeblowanych przy ul. Sierakowskiej. Mieszkańcy hoteliku, a nade wszystko właścicielka, mocno zainteresowali się losem chorej dziewczyny. Zaczęto radzić, żeby nie zwracać się do lekarza, by, broń Boże, ojciec nie prowadził jej do lekarza, że należy się bezwzględnie zwrócić do przasnyskiego cudotwórcy, jedynego specjalisty od wypędzania złych duchów.

Ceremonja odbyła się zgodnie z przepisami. Dziewczynę posadzono na krześle pomiędzy świecami, zadęto w róg, odmówiono kilka fragmentów psalmów Dawida i cadyk wezwał „dybuka", by opuścił ciało pacjentki.

Czy eksmisja „dybuka" odniosła skutek, dowiemy się dopiero za kilka dni, albowiem, jak zapewniał cadyk, dopiero po kilku dniach następuje rezultat zastosowanego zabiegu.

„Nowiny Codzienne", 14 lutego 1932 r.

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 36 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3665734
UA-28053597-1