Huczne wesele u rabina

Warszawa, 6 lutego (tel. wł.)

Całe Nalewki żyją pd wrażeniem hucznego ślubu i weseliska, które się odbyło w osławionej sali tańca przy ul. Muranowskiej 34. Znany cadyk z Piaseczna, J. Szapiro, wydawał za mąż swoją 19-letnią córkę Jehudę za 20-letniego Eliokuma, syna rabina Icka Landaua z Zawiercia.

Ślub przedstawicieli dworów cadyckich ściągnął do Warszawy około 4000 chasydów. Wobec tego, że sala mogła pomieścić 1000 osób, wszyscy zaś przyjezdni chcieli wejść do wewnątrz, by zobaczyć, jak wygląda panna młoda, jaki jest pan młody i co robią cadyki, powstał więc nieopisany tłok. Nadworny marszałek cadyka Silberstein uruchomił milicję porządkową w liczbie 100 brodatych chasydów. Stanęli oni przy wszystkich oknach, wyjściach i wejściach, pilnując, by niepowołani nie dostali się na salę. Jednocześnie na Placu Muranowskim skoncentrowano kilka patroli policyjnych, które pilnowały porządku.

Przed samą uroczystością ślubną rozpoczęły się tańce i zabawa. Przywieziona przez cadyków kapela odegrała stare tango „Czarne oczy", po czym zaczęła grać „Nie wrócisz". Zaprotestował na to jeden z cadyków, mówiąc, że nie wolno takiej piosenki grać przed ślubem, bo to zapeszy.

Zabawa trwała do godziny 1 w nocy. M.in. występował nadworny balet cadyka, złożony z 6 urodziwych panien. Odtańczyły one stare tańce pod żydowskie melodie ludowe. O godz. 11 wieczorem przybył pan młody ze świtą i wziął udział w zabawie.

Dopiero o godz. 2 w nocy odbyła się uroczystość zaślubin pod baldachimem. Młoda para w otoczeniu kilkudziesięciu sędziwych starców z długimi brodami, w jedwabnych kapotach, ruszyła przez salę przy dźwiękach popularnego wśród chasydów „Marsza Astrachańskiego".

Po tej uroczystości odbyło się weselisko. Tysięczną rzeszę gości obsługiwało 35 kelnerów z okolicznych restauracji.

Kiedy się goście rozchodzili, powstał krzyk. Okazało się, że wiekowy cadyk-kabalista z Krymołowa [??? z Kromołowa] pod Zawierciem został okradziony. Nieznani bliżej goście weselni skradli cadykowi futro na bobrach, wartości 5000 zł, oraz lisią czapkę, odziedziczoną po prapradziadku i przedstawiającą obecnie muzealną wartość, ocenianą na 10 000 zł.

„Nowiny Codzienne", 7 lutego 1937 r.

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 23 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3575582