Brodaty chrześcijanin wciągnięty podstępnie do bóżnicy

Zakon Mojżeszowy zaleca Żydom codzienne odprawianie modłów przedwieczornych, tzw. „minchem" [minche]. By jednak „minchem" były skuteczne i zgodne z wszelkimi przepisami rytuału, musi brać w nich udział co najmniej 10 Żydów.

Na tym tle zdarzyła się wczoraj wieczorem zabawna historja w bóżnicy na Pradze przy ulicy Stalowej 18, gdzie szamesem, czyli zastępcą rabina, jest Srul Chaim Szyle.

Szames oczekiwał w bóżnicy przez dłuższy czas na wiernych, jednak nikt nie przychodził. Wpadł więc na pomysł i niczem muezzin, stanąwszy przed bramą domu, w którym mieści się bóżnica, począł zwoływać żydów na modlitwę. Po dłuższych wysiłkach zdołał zwerbować zaledwie 8 starozakonnych.

Gdy dowiedział się o tem rabbi, przełożony szamesa, począł mu czynić ostre wymówki, pytając, czy nie ma już na Pradze religijnych żydów. Przerażony szames znów wyszedł na ulicę i spotkawszy dwu poważnych mężczyzn – jednego z piękną czerwono-blond brodą, wciągnął ich prawie siłą do bóżnicy, by uzupełnić brakującą liczbę.

Natychmiast, gdy w bóżnicy znalazło się 10 osób, szames uderzył trzykrotnie w stół, dając tem znak do rozpoczęcia modlitwy. Po chwili rozległa się smętna melodja psalmu hebrajskiego.

Nagle rozległy się krzyki jednego z obecnych, posiadacza pięknej brody, który począł urągać przerażonemu szamesowi, powtarzając: „Gdzie te Żydy mnie wciągnęły?! Co wy tu chcecie ode mnie?"

Jak się okazało, brodaczem był chrześcijanin, katolik, p. Stanisław Kozłowski (Grochowska 134), którego wciągnięto do bóżnicy.

Pan Kozłowski opuścił wkrótce dom modlitwy, a biedy szames musiał „minchem" przerwać. Wczoraj więc w bóżnicy przy ulicy Stalowej nie odbyła się modlitwa przedwieczorna.

„Nowiny Codzienne", nr 98, [???rok]

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 96 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3722889
UA-28053597-1