Wielkie pranie na Dzielnej z powodu losu loteryjnego

     W mieszkaniu p. Abrama Ajzenberga (Dzielna 3) odbyło się wczoraj wielkie pranie z udziałem czterech panów, którzy spuścili gospodarzowi takie "manto", że aż wióry leciały. Ale nie uprzedzajmy wypadków, zróbmy raczej retrospektywny przegląd, tego co zaszło.
      Pan Ajzenbrg grał na loterji, stawiając na los nr.114571. W pierwszej klasie nic nie wygrał, a w drugiej dostał stawkę, a losu do trzeciej klasy wcale nie wykupił. Dlaczego był tak opieszały, nie wiemy.
      Trzeba trafu, że w trzecim ciągnieniu na nr. 114571, padła wygrana 200 tysięcy złotych. Dowiedziawszy się o tem, Ajzebreg dostał kołowacizny. Pobiegł do kolektora Rubina Fasta (Miła 42), krzycząc:
      – Dawaj pieniądze! To był mój los!.
      – Zwariowałeś! – odpowiedział Fast – Jak on mógł być twój, kiedy go nie odnowiłeś?
      Wtedy Ajzenberg udał się do komisarjtu i oskarżył kolektora o podstępne wyłudzenie biletu loteryjnego. Sprawę przedstawił tak plastycznie, że kolektor jeszcze tegoż wieczoru znalazł się w pace. Nim wyjaśniono szczegóły, biedak przesiedział całą dobę, a na domiar złego, zgodnie z raportem policyjnym, opisano go w gazetach, jako szachraja.
      Nazajutrz rzecz się wyjaśniła. Wypuszczony z aresztu p. Fast, poczynił odpowiednie kroki, zmierzając pociągnąć Ajzenberga do odpowiedzialności za zniesławienie.
      Tymczasem Ajzenberg wezwał p. Fasta przed sąd rabinacki, który odbył się w mieszkaniu rabina Potasznika przy ul. Wołyńskiej 12.
      Rebe, wsłuchując się przez trzy kwadranse w hałaśliwe zeznania, zupełnie stracił głowę i wydał wyrok wręcz nieoczekiwany:
      – Niech Fast wypłaci Ajzenbergowi 10 tysięcy złotych, bo gdyby wykupił los, toby wygrał dwieście tysięcy, a ponieważ on nie wykupił, to nie mógł wygrać i dlatego powinien dostać odczepne.
      Poza tem reb Potasznik dodał, że Ajzenberg musi przeprosić pana Fasta w pięciu gazetach, jako że nazwał go szachrajem, co nie jest prawdą.
      Z wyroku tego p. fast nie był zadowolony, ale uległ. Na zakończenie do mieszkania reb Potasznika zawitali czterej panowie z laskami w dłoniach i rzekli:
      – Czy tu jest Ajzenberg?
      – Jestem tu! Co potrzeba?
      – Musisz nam wypłacić prowizje, bo to myśmy ciebie namówili, żeby ty grałeś na loterji. Zastanów się, za pół godziny odwiedzimy cię w domu.
      A kiedy przyszli zgodnie z zapowiedzią, oświadczył im wręcz, że nie da ani gorsza. Jeżeli grał, to tylko dlatego, że miał sen proroczy.
      – Co ty widziałeś we śnie – spytali.
      – Widziałem Franciszka – Józefa jak kąpie się w Dunaju.
      – Kłamiesz, ty psie z uszami! Ty żadnego snu nie miałeś!
      I przybysze zaczęli grzmocić pana Ajzenberga, łoskot był tak wielki, że aż zaalarmowano policję III komisarjatu. Posterunkowi złapali napastników i odprowadzili do aresztu. Nazwiska ich brzmią: Pejsach Braun (Plac Parysowski 17), Dawid Dyszel (Stawki 73), Izrael Soliński (Ostrowska 8), Izrael Fuks (Miła 31).

     „Nowiny Codzienne”, 26 lipca 1933 r.

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 84 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3575644