Cadyk z Siedlec na czele oszustów. Podstępne wyłudzenie majątku wartości 600 tysięcy złotych.

    Do urzędu prokuratorskiego wpłynęła skarga Izaaka Buchaltera (Żelazna 4) na członków rady nadzorczej miejskiego tow. kredytowego w Siedlcach. Zarzuty stawiane radzie nadzorczej są tak poważne, że sprawa ma posmak wielkiej afery.
    Izaak Buchalter kupił w 1926 roku od Zygmunta Luriego majątek w siedleckim. W majątku znajdował się zupełnie zdewastowany młyn i browar, które nabywca po remoncie pragnął uruchomić. W tym celu sprzedał dom w Warszawie, a ponieważ zabrakło mu gotówki, czynił starania o pożyczkę.
     Niespodziewanie zgłosili się do niego członkowie rady nadzorczej miejskiego tow. kredytowego w Siedlcach: Szmul Cukier, Szmerek Grynberg i Natan Dawid Gliksberg, którzy ofiarowali się użyczyć mu pożyczki, o ile otrzymają za "fatygę" po 200 zł. Z propozycji skwapliwie skorzystał Buchalter i istotnie otrzymał pożyczkę w Listach Zastawnych towarzystwa. Po spieniężeniu listów otrzymał  na rękę 45 000 tysięcy złotych.
    Wartość majątku z wyremontowanym młynem i browarem stanowiła 600.000 zł. Przedsiębiorstwa te uruchomił zatrudniając 250 robotników. Zadłużył się jednak bardzo poważnie, toteż nie mógł w 1932 roku zapłacić pierwszej raty w sumie 10.000 zł. Majątek wystawiono na licytację. I znowu niespodziewanie zgłosił się do niego dyrektor rady nadzorczej towarzystwa, miejscowy cadyk S. Gintel, który ofiarował się odroczyć licytację za 500 zł. Słowa dotrzymał, ale po kilku miesiącach Buchalterowi znowu groziła licytacja, wobec czego sam udał się do cadyka z prośbą o ratunek.
     Gintel przyjął Buchaltera w towarzystwie Wolfa Barka i wytłumaczył właścicielowi majątku, że odroczenie licytacji nie polepszy jego stanu majątku, ponieważ grozi mu wkrótce licytacja ze strony skarbu państwa za zaległości podatkowe w wysokości kilkudziesięciu tys. złotych, nie mówiąc o pretensjach wierzycieli prywatnych. Zaproponował mu zapłacenie łapówki w wysokości 5.000 zł. do podziału na 5 osób, w zamian za co zobowiązał się przejąć na drodze licytacji na rzecz towarzystwa majątek, jednak z tem, że później majątek ten będzie odstąpiony podstawionej przez Buchaltera osobie, o ile ona wpłaci 10.000 zł. zaległej raty.
    Buchalter wpłacił żądane 5.000 zł. i towarzystwo przejęło w drodze licytacji majątek. Kiedy jednak zgłosił się szwagier Buchaltera, aby odebrać majątek, wówczas zarząd towarzystwa powiedział, że go nie zna, i że żadnej umowy z Buchalterem nie zawierało. Wkrótce potem towarzystwo sprzedało maszyny z młyna i browaru za 45.000 zł. Buchalter zaczął grozić, że złoży skargę do władzy, wtedy cadyk Gintel przyrzekł mu, że otrzyma dom z ogrodem w Siedlcach. Jednak i tej obietnicy nie dotrzymał. Dopiero wtedy Buchalter przekonał się, że w podstępny sposób wyłudzono od niego majątek. Istnieje podejrzenie, że członkowie towarzystwa, prócz wyłudzonych od Buchaltera pieniędzy, otrzymali łapówki od właścicieli konkurencyjnych młynów.
    Już poprzednio do urzędu prokuratorskiego nadchodziły skargi na zarząd towarzystwa, że członkowie jego pobierają łapówki i załatwiają sprawy nieczyste, jednak ostatnia skarga prawdopodobnie wpłynie na dalsze losy tej oszukańczej instytucji.

    „Nowiny Codzienne”, 17 czerwca 1934 r.

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 23 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3618375