Za zepsucie czulentu straszyła go po śmierci. Duchy grożą zza grobu

    Wczorajsze „Warszauer Radjo” podało charakterystyczna historję na tle stosunków w małomiasteczkowym ghetto.
    Na rynku w Kałuszynie sąsiadują ze sobą dwa sklepy z takim samym rodzajem towarów. Jeden z nich należy do Mordki Mendla, wyznawca cadyka z Góry Kalwarji, drugi zaś do M. Szalita – wyznawcy cadyka z Kocka. Jak to się zwykle w małych miasteczkach zdarza, gdzie kupcy wyczekują klienta jak mesjasza, między właścicielami obu sklepów zdarzały się często zatargi na tle konkurencyjnym, a najczęściej sprzeczały się ich żony i obie starały się robić sobie wzajemnie rozmaite złośliwe psoty.
    Zarówno Mendlowa jak i Szalitowa umieszczały co piątek swe „czulenty” w piecu u tego samego piekarza („czulent” jest to potrawa, przygotowywana w piątek i przechowywana w piecu ciepłym do użytku w czasie szabasu, kiedy to prawowierni żydzi nie zwykli gotować).
    Któregoś piątku, kiedy zmierzch, a zarazem szabes zapadał wcześnie, gdyż było to zimą, Szalitowa zaniosła swój garnczek z „czulentem” do pieca piekarza wyjątkowo wcześnie. Przypadkowo, niebawem po niej zjawiła się tam jej nieprzyjaciółka Mendlowa i też przyniosła „czulent”.
    Znając dobrze garnek swojej nieprzyjaciółki, postanowiła Mendlowa zrobić jej psotę. Skorzystała z momentu, kiedy w piekarni nikogo nie było, i wyrzuciła z garnczka Szalitowej smakowity „kugel”, a na jego miejsce wsypała piasku i wstawiła garnczek z powrotem do pieca, poczem poszła do domu. Kiedy zapadł szabas i Szalitowa z rodziną przystąpiła do spożywania „czulentu” i znalazła w garnku piasek, zapanował wielki gwałt, lecz pomimo, że domyśliła się, kto jej zrobił złośliwego figla, nie pozostało jej nic innego, jak zacisnąwszy  zęby – milczeć.
     W krótkim czasie po tem zdarzeniu Mendlowa zachorował i umarła. Niedługo po jej śmierci owdowiały Mordka Mendel maił sen, w którym zjawiła mu się zmarła żona i opowiedziawszy o swej psocie z „czulentem” Szalitowej błagała, aby uzyskał od niej przebaczenie za złośliwą psotę, ponieważ obecnie zmarła nie ma spokoju w grobie. Sen ten powtórzył się kilka razy, wzruszony i zdenerwowany Mordka Mendel udał się do rabina. Rabin wysłuchał całej sprawy i kazał mu, aby zabrawszy pokrzywdzoną Szalitową i dziesięciu prawowiernych żydów udał się z tem towarzystwem na cmentarz do grobu swej zmarłej żony, gdzie Szalitowa winna oświadczyć, że darowuje zmarłej jej psotę i nie żywi do niej żadnej pretensji. Mordka Mendel zastosował się do wskazówek rabina i odtąd duch zmarłej przestał go niepokoić.

    „Nowiny Codzienne”, 8 grudnia 1933 r.

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 16 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3697312
UA-28053597-1