Włodzimierz Żabotyński, twórca żydowskich sił zbrojnych w Palestynie

         Wobec tego, że na łamach „Merkuryusza” zabrał głos adwokat Wilhelm Rippel, nie od rzeczy będzie przedstawić Czytelnikom twórcę żydowskich sił zbrojnych, które w  roku 1917 zdobyły dolinę Jordanu.
         Włodzimierz Żabotyński urodził się w roku 1880 w Odessie, w środowisku międzynarodowem, gdzie od dzieciństwa miał możność stykania się z przedstawicielami licznych plemion zamieszkujących to miasto. Fakt ten tłumaczy nam jego niepospolite zdolności do opanowywania języków. Żabotyński włada w słowie i piśmie 11 językami, między innemi i polskim.
         Słyszeliśmy go przed dwoma laty, gdy wygłaszał odczyt w Polskiem Radjo. Mówił płynnie, ale bez akcentu. Można było wyczuć, że prelegent nie jest z naszą wymową otrzaskany. Dopiero później dowiedzieliśmy się ze źródła najzupełniej pewnego, że Żabotyński, przed przyjazdem do Polski, pracował trzy miesiące nad  opanowaniem naszego języka, ucząc się z podręczników, bez pomocy osób postronnych.

*

         W  pierwszym roku wojny europejskiej Żabotyński był korespondentem z placu boju dziennika «Russkije Wiedomisti”. Nikt wówczas nie przypuszczał, że ten Żyd z  Odessy zostanie wkrótce oficerem wojsk angielskich, że wyruszy na podbój Palestyny.
         Mając już plan opracowany, Żabotyński rzuca hasło tworzenia żydowskich sił zbrojnych pod patronatem Anglji. Dowodzi, że tylko Anglja, jako przeciwniczka Turcji, przychyli się do żądań sjonistów.
         Cóż, kiedy sami sjoniści byli tak zaskoczeni temi projektami, że słyszeć o nich nie chcieli. Wkrótce Żabotyński zerwał z organizacją ogólno-sjonistyczną i wyjechał do Egiptu, by tam tworzyć wojsko żydowskie. Udało mu się sformować pierwszy bataljon w Aleksandrji. Myślał, że już jest bliski celu, gdy nagle nadszedł z  Londynu rozkaz, że bataljon ma jechać do Gallipoli.
         Zamiast więc nad Jordan, żydzi wyruszyli nad przesmyk Dardanelski.

*

         Żabotyński jednak nie wyjechał, pozostał w Aleksandrji. Kilka miesięcy trwały jego starania o pozwolenie na dalszy werbunek żydów. Po przezwyciężeniu mnóstwa trudności udało mu się stworzyć tzw. Legjon Żydowski, z którym odpłynął do  Palestyny, jako porucznik i dowódca 38-go bataljonu strzelców królewskich. Oddział ten składał się wyłącznie z ochotników – żydów.
         W  Palestynie Legjon Żydowski, współdziałając w wojskami angielskimi, odznaczył się w walkach o dolinę Jordanu. Sformowaniem przejścia przez Jordan kierował Żabotyński, za co otrzymał awans. Rozbici turcy wycofali się przez pustynię do  Mezopotamji.
         Palestyna stała otworem dla żydów.

*

         W  roku 1920 wybuchły w Palestynie pierwsze nieporozumienia z arabami, zakończone pogromem żydowskim. Na wieść o wypadkach Żabotyński natychmiast przyjechał do  Londynu i zajął się organizowaniem samoobrony.
         W  działalności Żabotyńskiego władze angielskie dopatrzyły się chęci przeprowadzenia zamachu stanu. Siódmego kwietnia 1920 roku Żabotyński staje przed sądem wojskowym, który skazuje go na 15 lat więzienia.
         Ułaskawiony przez Wysokiego Komisarza, więzień nie przyjmuje jednak ułaskawienia i żąda rewizji procesu. Najwyższy Sąd Wojskowy ogłasza rehabilitację. Żabotyński, wypuszczony z twierdzy Akko, wjeżdża do Palestyny jako bohater narodowy.

*

         Tymczasem stosunki z organizacją ogólno-syjonistyczną zaczynają się psuć. Wychodzi na  jaw, że ogromna większość żydów wprawdzie uznaje Palestynę i czuje do niej sentyment, ale bynajmniej nie zamierza wyrzec się diaspory. Żabotyński wypowiada posłuszeństwo Egzekutywie Sjonistycznej, godzi się, i znów zrywa stosunki, tym razem już ostatecznie.
         W  ten sposób dochodzi do utworzenia Nowej Organizacji Sjonistycznej z Żabotyńskim na czele.
         W  sierpniu 1935 roku, podczas kongresu w Wiedniu, organizacja liczy 713 tysięcy członków. Są to niemal wyłącznie młodzi ludzie, niezamożni, gotowi w każdej chwili wyruszyć do Palestyny. Ale na przeszkodzie staje polityka Anglji i  sprawa tzw. certyfikatów palestyńskich, wydawanych w ilości bardzo ograniczonej.

*

         Ciąg dalszy znamy ze słyszenia. Wiemy, że u nas w Polsce nie brak jest chętnych do  wyjazdu, że gdyby nie stanowisko Anglji, znalazłyby się pieniądze na drogę, i  zapał, i dobra wola. „Dajcie nam Palestynę – pisze Żabotyński – a osiedlę tam żydów, i jeszcze będzie dużo miejsca, i spokój”. Niestety, intrygi kosmopolitów zagłuszają jego wołanie.

         „Merkuryusz Polski Ordynaryiny”, nr 42(182), 31 października 1937 r.

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 60 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3575617