Wojowniczy krawiec siłą chciał odebrać pieniące sekwestratorowi

Rozgoryczenie i zdenerwowanie płatników podatkowych, do których zjawiają się egzekutorzy skarbowi z samochodami ciężarowemi, gotowymi do zabierania ruchomości, jest zupełnie zrozumiałe. Każdy uważa, że jest poszkodowany przez fiskusa. Ale jednak i praca egzekutorów nie należy do łatwych i przyjemnych. Oto naprzykład, jak podawaliśmy przed kilkoma dniami, do krawca H. Dawidowicza na ul. Leszno 36 zgłosił się sekwestrator urzędu skarbowego, żądając zapłacenia podatku obrotowego za rok 1930 i dochodowego za 1931. Krawiec ten żalił się następnie, że sekwestrator po zrewidowaniu zabrał mu pewną sumę na poczet przyszłych podatków. Jak się obecnie okazuje Dawidowicz, któremu szafę opisano jeszcze w czerwcu, stanowczo odmówił zapłacenia. Gdy się zjawili robotnicy po szafę, Dawidowicz wręczył sekwestratorowi 50 złotych, oświadczając, iż chce zapłacić tylko zaległości 26 zł na poczet podatku dochodowego. Ponieważ zaległość wynosiła nie 26 zł, lecz 120 zł, sekwestrator zainkasował całe 50 złotych, wystawił kwity i miał zamiar odejść. W tejże jednak chwili Dawidowicz rzucił się na sekwestratora, chwycił go za gardło, przewrócił go na łóżko i usiłował wydobyć mu z torby zabrane pieniądze. Doszło do poważnej awantury. Krawiec wpadł w taki szał, że począł wyrywać sobie włosy z głowy, klnąc na czem świat stoi, i tylko zimna krew egzekutora nie dopuściła do do bardziej przykrych następstw. Wojowniczy krawiec odpowie w sądzie, albowiem urząd skarbowy na podstawie raportu sekwestratora zgłosił skargę do prokuratora.

„Nowiny Codzienne”, 7 stycznia 1933 r.

http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/publication/9954?tab=1

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 87 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3619331