Literatura polska w języku Biblii

W pierwszym okresie powstawania i rozwoju najnowszej literatury hebrajskiej, literatury wzorującej się na literaturze światowej, daje się spostrzec zupełne ignorowanie literatur obcych. Pisarze hebrajscy, zarówno poeci jak i prozaicy, zajmowali się wyłącznie twórczością oryginalną. Tłumaczenia były źle widziane i nikt się nimi nie interesował. To konsekwentne ignorowanie tłumaczeń utrzymywało się przez dość długi czas.

Zjawisko to, aczkolwiek nie dodatnie, jest jednak zupełnie zrozumiałe. Nowa literatura hebrajska w pierwszym okresie swego rozwoju pozostawała pod wyraźnym wpływem dawnej literatury hebrajskiej, ograniczającej się do dziedzin naukowych i filozoficznych. Uważała ona poniekąd za ubliżające swej powadze prace przetwórcze. Pisarze sami interesowali się twórczością klasyków literatury światowej, nie uważali jednak za konieczne zainteresowanie to przenieść również na ogół czytelnictwa hebrajskiego, przyswajając literaturze hebrajskiej dzieła najpoważniejszych przedstawicieli twórczości światowej.

Ogólne zainteresowanie literaturą światową daje się zauważyć dopiero z powstaniem i rozwojem ruchu renesansowego u Żydów. Ten ruch renesansowy, ruch tzw. „maskilim" (dosłownie „kształcących się") – pociągnął za sobą ogólne podniesienie poziomu życia kulturalnego Żydów, i – co konsekwentnie za tym idzie – zainteresowanie tłumaczeniami z literatur obcych. Propagatorzy tego ruchu twierdzili, że należy wydobyć masy żydowskie z getta i ciasnego, ograniczonego, jednostronnego kręgu własnej literatury. Uważali za swój obowiązek wskazać współbraciom świat cały w jego potędze i usiłowali skłonić twórców żydowskich do przyswajania dorobku duchowego całej kulturalnej ludzkości.

Czołowi przedstawiciele tego ruchu zaczęli tłumaczyć dzieła obce. Przez stosunek pisarzy hebrajskich do tłumaczeń wytworzyła się sytuacja dość charakterystyczna: literatura hebrajska – oczywiście przez jej twórców – pozostaje pod wyraźnym, niekiedy nawet przesadnym, wpływem literatury światowej, a jednocześnie unika starannie przyswajania własnej literaturze dzieł obcych.

Szczególnie znamienny jest wpływ literatury polskiej, a zwłaszcza jej czołowych reprezentantów, na pisarzy hebrajskich. Nie jest to tylko rzecz przypadku. Rozwój nowej literatury hebrajskiej przypada na czasy rozkwitu polskiej literatury romantycznej. Charakter zaś literatury polskiej, powodowany położeniem politycznym Polski, był, rzecz jasna, bliski narodowi, pozbawionemu od wieków ojczyzny. To właśnie pokrewieństwo duchowe zrodziło tłumaczenia hebrajskie dzieł wodzów duchowych narodu polskiego, Mickiewicza i Słowackiego.

Pierwszym poetą polskim, który zostaje tłumaczony na język hebrajski, jest Adam Mickiewicz. Już w roku 1842 ukazuje się tłumaczenie Farysa, Jest to pierwsze tłumaczenie hebrajskie tego arcydzieła Mickiewiczowskiego, o którego wielkiej poczytności wśród czytelników hebrajskich świadczą najdobitniej kilkakrotne próby tłumaczenia tego utworu. Po raz pierwszy przetłumaczył Farysa, wówczas początkujący a nader utalentowany poeta hebrajski, 12-letni Juda Klaczko, który później jako Julian tak czynny brał udział w piśmiennictwie polskim. Był to w ogóle pierwszy wyraz zainteresowania Klaczki literaturą polską, której później tak bardzo się zasłużył.

Pierwsze tłumaczenie Farysa, tłumaczenie młodziutkiego, początkującego pisarza hebrajskiego (w 13-ym roku życia wydał Klaczko tom wierszy oryginalnych i tłumaczonych pt. Dudaim, między którymi znalazł się również przekład utworu Mickiewiczowskiego), pozostawia jeszcze wiele do życzenia pod względem artystycznym. To też w kilka lat później tłumaczy powtórnie – i dodajmy od razu – znacznie lepiej, Farysa subtelny i uzdolniony liryk hebrajski M. Z. Lebensohn. Do Farysa powracają i inni pisarze hebrajscy. W roku 1908 wydaje w Warszawie Ch. J. Borensztein, zasłużony bibliograf i pisarz hebrajski, nowy przekład tego poematu. Przekład Ch. J. Borenszteina jest chyba najwierniejszy, lecz nie będąc sam poetą, tłumacz podał nam utwór Mickiewicza w formie zbyt oschłej.

Po wojnie światowej, w trzecim tomie literackiego kwartalnika hebrajskiego „Hatkufa” (Epoka), wydawanego z początku w Moskwie, znajdujemy nowy przekład Farysa, chyba artystycznie najbardziej udany, pióra poety Józefa Lichtenbauma. Chociaż, jak z powiedzianego wynika, tłumaczenie Farysa Judy Klaczki było najsłabsze, nie wolno zapominać, że przyszły sławny pisarz polski był pierwszym, który podjął próbę przełożenia poezji Mickiewicza na język hebrajski. Oprócz Farysa tłumaczył również Klaczko Powrót Taty i parę innych ballad Mickiewicza.

Drugim z kolei utworem Mickiewicza, tłumaczonym na język hebrajski, są Księgi Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego. Wielką sensację wywołuje pojawienie się w roku 1881 Ksiąg Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego w przekładzie hebrajskim. Pracy tej dokonał znany uczony hebrajski we Włoszech, dr Mojżesz Jechiel Ascorielli. Książka ukazała się w Paryżu, a poprzedził ją ciekawą przedmową przyjaciel Mickiewicza, Arnaud Levy. W przedmowie tej Levy omawia bardzo szczegółowo stosunek Mickiewicza do Żydostwa.

Przekład Ksiąg... utrzymany jest w ściśle biblijnym stylu i robi na ogół bardzo dodatnie wrażenie. Ukazał się w bardzo ograniczonej ilości egzemplarzy i należy dzisiaj do „białych kruków" bibliografii hebrajskiej. (W całej Polsce, o ile mi wiadomo, zachowały się 2 egzemplarze tej ciekawej i wyczerpanej publikacji: jeden w Bibliotece Judaistycznej przy Wielkiej Synagodze w Warszawie, drugi w Bibliotece im. Straszuna w Wilnie). Z pozostałych, mniejszych utworów Mickiewicza, przyswojono literaturze hebrajskiej Świteziankę, Powrót Taty i Trzech Budrysów. Przekładu tych utworów dokonał poeta hebrajski, Aron Cejtlin.

Przekłady Cejtlina są na ogół nader udane i należą do najlepszych przekładów z poezji polskiej. Sonety Krymskie tłumaczył na hebrajski poeta Józef Lichtenbaum (drukowane, jak i wyżej wspomniane w kwartalniku literackim „Hatkufa”, tomy III, IV, VIII).

Duże wrażenie wywarło ukazanie się w r. 1921 w wydawnictwie A. J. Sztybla (Warszawa) tomu, obejmującego pierwsze 3 księgi Pana Tadeusza. Przekładu tego dokonał Józef Lichtenbaum. Przekład ten ma niektóre bardzo poważne usterki, lecz na ogół robi wrażenie dodatnie. Tłumacz hebrajski czasami grzeszy niedokładnością tłumaczenia poszczególnych zwrotów, ale udało mu się wcale nieźle uchwycić ton oryginału. Niestety, po dziś dzień nie doczekał się czytelnik hebrajski pozostałych ksiąg Pana Tadeusza. Poszczególne fragmenty z pozostałych części klasycznego utworu polskiego opublikował tłumacz w różnych czasopismach hebrajskich.

Po Mickiewiczu zainteresowano się w literaturze hebrajskiej Słowackim. W roku 1883 ukazuje się w Przemyślu pierwsze tłumaczenie utworu Juliusza Słowackiego w języku hebrajskim. M. D. Geszwind, radca przysięgły przy sądzie okręgowym w Rzeszowie, wydaje Ojca Zadżumionych pt. Awi Hanigafim. Przekład, aczkolwiek dokonany z wielkim pietyzmem i starannością, nie znamionuje jednak talentu poetyckiego, a bez takiego talentu szczególnie Słowacki oddany być nie może. Mimo mistycyzmu, pokrewnego Żydom, nie znalazł Słowacki odpowiedniego tłumacza hebrajskiego aż do ostatnich lat. Tłumaczono powtórnie Ojca Zadżumionych w r. 1890 (P. Smoleński), lecz z nie większym powodzeniem. Później tłumaczy Ojca Zadżumionych poeta hebrajski Tal (właściwe nazwisko Towie Lewin). Tłumaczenie to jest znacznie lepsze od poprzednich i posiada bezsprzecznie walory artystyczne. Mniejsze utwory Juliusza Słowackiego w przekładzie hebrajskim znajdujemy w kwartalniku literackim „Hatkufa", który stale zamieszczał tłumaczenia z poezji polskiej. J. Lichtenbaum zamieszcza w tym wydawnictwie przekład wiersza Smutno mi, Boże (t. II), a inny poeta hebrajski, J. Rozencweig – nader udany przekład poematu W Szwajcarii (t. IV). Z pozostałych utworów Słowackiego ukazał się przekład Anhellego (w doskonałym przekładzie pióra M. Seserego, utrzymany w czysto biblijnym stylu).

Najmniej z trójcy romantycznej przemawiał do przekonania pisarza hebrajskiego Zygmunt Krasiński. To też długo czekał on na tłumacza. Dopiero w r. 1921 w wydawnictwie Sztybla w Warszawie ukazuje się Irydion w doskonałym przekładzie nowelisty i wytrawnego tłumacza Ch. Sz. Ben-Abrama (właściwe nazwisko – Beryk).

W wieku XX literatura hebrajska osiąga pełny rozkwit. Pracy nad tłumaczeniem z literatur obcych, a zwłaszcza nad przyswojeniem literaturze hebrajskiej dzieł klasycznych literatury światowej, poświęca się odtąd aż nazbyt wiele wysiłków. Jednocześnie z tym zjawiskiem spotęgowanego zainteresowania dla twórczości obcej, zmniejsza się ono dla literatury polskiej (jak to było w wieku poprzednim), gdyż znaczna część czytelników hebrajskich (polscy Żydzi) zna dzieła polskie z oryginału i nie czeka na przekłady hebrajskie.

Z chwilą jednak, gdy literatura hebrajska zaczyna się rozwijać w krajach oddalonych od Polski, jak np. w Ameryce, a zwłaszcza w Palestynie, stanowiącej po dziś dzień centrum hebrajskiego ruchu wydawniczego, zwiększa się stale ilość tłumaczeń z literatury polskiej. Rzecz znamienna i zasługująca na specjalne podkreślenie – o ile w wieku XIX tłumaczono prawie wyłącznie polskie utwory poetyckie – o tyle teraz, w XX wieku, wykazuje się najwięcej zainteresowania dla polskiej twórczości prozaicznej. Od czasu do czasu, coraz rzadziej zresztą, ukazują się przekłady hebrajskie utworów poetyckich, lecz znacznie więcej tłumaczy się powieści i nowel, zwłaszcza z dzieł nowszych, a przede wszystkim z współczesnej literatury polskiej. Pierwsze miejsce co do ilości przekładów z pośród prozaików polskich zajmuje Henryk Sienkiewicz, ten najpopularniejszy chyba po dziś dzień reprezentant twórczości polskiej na szerokim świecie. Przede wszystkim sięgnięto do trylogii sienkiewiczowskiej. E. N. Frenk, zasłużony pisarz i historyk hebrajski, tłumaczy i wydaje w wydawnictwie Sztybla Ogniem i mieczem. Zaczął również tłumaczyć Potop, lecz nagła śmierć nie pozwala mu dokończyć tego dzieła. Ostatnie części Potopu ukazują się za tym w przekładzie innego, doskonałego tłumacza, Abrahama Lewinsona.

W wydawnictwie Sztybla (bardzo zasłużonego wydawcy, mecenasa literatury hebrajskiej, który, jako Żyd polski, dba o to, aby jak najwięcej tłumaczono z literatury polskiej na hebrajski) ukazuje się również po pewnym czasie Quo Vadis? w przekładzie wspomnianego już Ch. Sz. Ben-Abrama. Inne wydawnictwo hebrajskie „Amanut" w Palestynie, zajmujące się prawie wyłącznie dostarczaniem literatury dla młodzieży, wydało W pustyni i puszczy. Powieść ta cieszy się po dziś dzień wielką poczytnością u młodych czytelników hebrajskich i doczekała się już kilku wydań.

Poza tym tłumaczono na hebrajski nowele Sienkiewicza, które zamieszczone były w pismach dla dzieci i młodzieży i w elementarzach szkolnych. W antologii współczesnej prozy polskiej Jehudy Warszawiaka pt. Polin (Polska) znajdujemy Latarnika i Janko Muzykanta.

Wielkim uznaniem i poczytnością cieszy się u czytelnika hebrajskiego drugi polski laureat Nobla, Reymont. Przede wszystkim wspomnieć należy Chłopów, którzy ukazali się w całości w wydawnictwie Sztybla w Tel-Awiwie w poprawnym przekładzie Ch. Sz. Ben-Abrama. Chłopi cieszą się niebywałym wprost powodzeniem u czytelników palestyńskich.

Pierwsze wydanie zostało w dość krótkim czasie niemal całkowicie wyczerpane i prasa hebrajska, zwłaszcza wychodząca w Palestynie, wiele miejsca poświęciła Reymontowi. Szczególną poczytnością cieszy się powieść u nowych chłopów palestyńskich, których lwią część stanowią byli akademicy i pracownicy umysłowi. Poza tym tłumaczone są pomniejsze utwory Reymonta. Dwie nowele z ostatnich utworów wielkiego mistrza prozy polskiej znajdujemy we wspomnianej już antologii Jehudy Warszawiaka Polin. Niemniejszą popularnością cieszy się u czytelnika hebrajskiego Eliza Orzeszkowa. Z jej powieści przyswojono literaturze hebrajskiej Martę w doskonałym tłumaczeniu E. N. Frenka (Warszawa, wydawnictwo M. J. Freida). Jehuda Warszawiak przetłumaczył Daj kwiatek i A. B. C; poza tym przekłady szeregu innych nowel Orzeszkowej rozproszone są po różnych czasopismach hebrajskich.

Młodszy czytelnik hebrajski z zachwytem rozczytuje się w utworach Janusza Korczaka. Tłumaczono na język hebrajski jego powieści fantastyczno-symboliczne Król Maciuś pierwszy i Król Maciuś na wyspie bezludnej. Przekłady drobniejszych opowiadań Korczaka rozproszone są po różnych pismach.

Z dzieł Prusa przetłumaczone zostały pierwsze rozdziały Faraona, który jednak po dziś dzień nie doczekał się całkowitego przekładu. Z nowel Prusa tłumaczono: Z legend dawnego Egiptu (tłum. Ben-Eliezer w „Haszachar", Warszawa, 1911), Cienie („Hakochab”, Warszawa, 1926), Michałko (tłum. Jehuda Warszawiak w „Heatid”, Warszawa 1927 – większe fragmenty tego tłumaczenia były zamieszczone później w „Pardes" i „Syfry", Warszawa, 1929), Kamizelkę (w przekładzie tegoż Polin, Warszawa 1935).

Z utworów innych prozaików polskich przyswojono literaturze hebrajskiej: Przybyszewskiego: W dolinie łez, Szczęście; Konopnickiej: Dym i Nasza szkapa; Żeromskiego: Ananke i Tabu; Kaden-Bandrowskiego rozdziały z książek Europa zbiera siano i Miasto mojej matki.

Z utworów poetyckich, które przyswojono literaturze hebrajskiej, wspomnimy jeszcze Treny Kochanowskiego (tłumaczył J. Rozencweig, Łódź, 1930), Konopnickiej drobniejsze wiersze, Ujejskiego drobne wiersze (przełożył Mojżesz Chajkin) i Melodie biblijne (w przekładzie Ch. J. Borenszteina, Warszawa 1926). Poza tym z współczesnych poetów polskich (Staffa, Leśmiana, Tuwima, Wierzyńskiego, Wittlina, Iwaszkiewicza, Słonimskiego i innych) tłumaczyli na hebrajski C. Łukaszewski, B. Tenenbaum, P. Arcy-Lander, M. Lusternik, J. Lichtenbaum, Aron Cejtlin i Jehuda Warszawiak. Ten ostatni przygotował do druku tom tłumaczeń ze współczesnej poezji polskiej.

Ostatnio ukazała się w przekładzie (M. Asza) popularna monografia o Józefie Piłsudskim pióra Wacława Sieroszewskiego. Jest to pierwsza i jak dotychczas jedyna praca o Wodzu narodu polskiego w języku hebrajskim. W bieżącym roku wydał wspomniany tłumacz w języku hebrajskim Moje pierwsze boje (Krowotaj Hariszonym) Józefa Piłsudskiego.

Gorzej rzecz się przedstawia z dramatem polskim. Mało tłumaczono na hebrajski z dramaturgii polskiej, jeszcze mniej wystawiano na scenie hebrajskiej, która ostatnio znajduje się w pełnym rozkwicie, zwłaszcza w Palestynie. W ostatnim czasie wszakże daje się zauważyć rosnące zainteresowanie dla sztuki polskiej ze strony młodego teatru hebrajskiego.

W tej dziedzinie wspomnieć należy przede wszystkim znany dramat Jerzego Żuławskiego pt. Koniec Mesjasza. Znakomity utwór Żuławskiego ukazał się w przekładzie N. Blajsztyfta (uzdolnionego, przedwcześnie zmarłego tłumacza) w wydawnictwie Sztybla w Warszawie. Utwór ten był również grany z dużym powodzeniem na scenie teatru hebrajskiego w Palestynie.

„Teatron Arcyisreli" w Tel-Awiwie, na czele którego stoi znakomita aktorka hebrajska Miriam Borensztein-Kohen (współzałożycielka słynnej „Habimy") wystawił Sprawę Moniki Mrozowskiej. Sztuka autorki polskiej (nazwiska tłumacza nie podano) cieszyła się długotrwałym powodzeniem.

Jehuda Warszawiak przetłumaczył na hebrajski Dzień jego powrotu Zofii Nałkowskiej. Sztuka ta ma niebawem wejść do repertuaru sławnego na całym świecie teatru hebrajskiego „Habima".

„Głos Gminy Żydowskiej. Organ Gminy wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie”, październik 1937 r.

http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=2680

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 35 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3575597