Wpół jest Żydem, wpół Polakiem

Co pewien czas ukazuje się na łamach pewnego pisma literackiego wynurzenia pisarzy zaliczających się do grupy t. z. polskich Żydów i żydowskich Polaków. Wynurzenia te wskazują na zmienność pisarzy, kiedyś jeszcze zupełnie dobrych i zapowiadających uczciwy talent...

Zrozumiałem jest przeto, że Parafraza Hemara wywołała wśród większości czytelników śmiech i politowanie, a jedna z ostatnich kronik tygodniowych Słonimskiego wzbudziła nawet niesmak. Bo od kiedyż to Marjan Hemar zapomniał o swem prawdziwem nazwisku, a Słonimski o pochodzeniu? Czytamy w kronice pióra Słonimskiego o zażydzeniu kawiarni Artystów, o krzykliwych kupcach żydowskich z Nalewek czy Gęsiej i wydaje się nam, że I. P. S. przemienił się w chasydzką bóźniczkę. Naprawdę żydowska ,,chucpa''!

Chodzić do kawiarni, w której przesiaduje on – Słonimski, pić także „pół-czarnej” będąc sobie zwykłym kupcem nalewkowskim – to może wyprowadzić z równowagi. A może gniewa się Słonimski na to, że żydowski gość nie zwraca uwagi, gdy wchodzi Antoni Słonimski, bo wydaje mu się, że przyszedł taki sam, jak i on.

Trudno! Wygląd, panie Słonimski. Należy wybaczyć Apelbaumowi czy Rozenkrancowi, nie można przecież odczytać z czoła, że nazwisko pana kończy się aryjsko na -ski.

Biedny p. Słonimski o niearyjskim wyglądzie w roli bojownika o czystość rasową I P. S.-u. Wdzięczne pole do popisu dla takich właśnie Słonimskich. Krzykliwa publiczność żydowska nie daje spokojnie pogwarzyć towarzystwu z „Wiadomości Literackich”, a pan Antoni musi siedzieć obok żydowskiego „hochsztaplera”. Ale cóżby na to powiedział naprawdę godny poszanowania przodek pana Słonimskiego? Gdyż może i on należał do owej krzykliwej części „Ziemiańskiej Artystów&rdquo, a może i Pan?..

Brrr! Nie! Pan już napewno nie! Tacy już dawno dla Żydostwa istnieć przestali. Może pan teraz zgodnym głosikiem śpiewać peany razem z „ Warszawskim Dziennikiem Narodowym” czy „Wartą” i aryjsko się wzdrygać na widok żydów, publiczności kawiarnianej. My poczekamy i przekonamy się, czy miły chór długo potrwa.

Nie interesują nas bynajmniej owe osoby przychodzące do I. P. S.-u i wpatrzone w p. Słonimskiego. Naprawdę szkoda czasu, bo nie bardzo zmienił się wyglądem wnuk od dziadka, a patrzenie na autora kronik to bardzo wątpliwa przyjemność.

Ciekawe tylko, że wyłącznie na łamach „Wiadomości Literackich" ukazują się te „wynurzenia”. Niektórzy mówią, że i Grydzewski...

Tymczasem już nie ujrzy kilkudziesięciu snobów z I.P.S.-u szlachetnej postaci pana Słonimskiego, bo uczęszczać będzie teraz tylko do tej kawiarni, gdzie widnieje tabliczka : „Wstęp tylko dla chrześcijan-aryjczyków”. Uważać będzie musiał portjer owej ,,aryjsko-chrześcijańskiej” kawiarni, by wygląd p. Sł. go nie ,,szokował” i nie zostawił z tamtej strony drzwi.

W chwili pisania tych słów uczy się moja siostrzyczka wiersza Mickiewicza: „Wpół jest Żydem, wpół Polakiem”... Wiersz godny zapamiętania.

I. Lubraniecki

„My sami. Pismo społeczno-literackie”, luty 1936 r.

http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=1966

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 87 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3619309