Uciskani i uciskający

Jednym z najbardziej ulubionych argumentów, którego używają i nadużywają wrogowie Bloku Mniejszości Narodowych, dobrowolni pachołkowie ks. Lutosławskiego, jest straszenie Żydów, że przedstawiciele nieżydowskich mniejszości w Sejmie i Senacie występować będą wrogo przeciw Żydom, że ks. Glinka sekundować będzie ks.  Lutosławskiemu w żydożerstwie, a jakiś pop prawosławny lub Serebrjanikow, którego na plakatach rysują jako popa, prawdopodobnie dlatego, że jest prezesem Rady Cerkiewnej, będzie trzecim w tym chórze żydożerczym.

Grając na zakorzenionej nieufności mas żydowskich do przyjaznych uczuć duchowieństwa chrześcijańskiego względem Żydów, usiłują oni wpoić w nie przekonanie, iż narodowo-żydowski blok wprowadza do Sejmu i Senatu głosami żydowskiemi notorycznych wrogów żydostwa.

Nie mam najmniejszego zamiaru dowodzić żydofilstwa wspomnianych panów ani innych kandydatów naszych sprzymierzeńców, bo nie o to chodzi. Wprawdzie nie ma na listach Bloku ani jednego nazwiska, o którym można byłoby powiedzieć, powołując się na fakty, że jest on wrogo względem Żydów usposobiony, ale gotów jestem się zgodzić, że ten lub ów wśród nich może żywić niezupełnie przyjazne lub zgoła nieprzyjazne uczucie względem żydostwa. Czy uczucia te będą decydowały o ich polityce sejmowej, o stosunku do Żydów? Czy nie przeważą inne względy, inne momenty natury politycznej, konieczność samoobrony chociażby przed wspólnym wrogiem, konieczność wspólnej walki z uciskiem religijnym i narodowym?

Tak i tylko tak należy formułować pytanie, jeśli się myśli politycznie. Polityka, zachowanie się względem Żydów w ciałach prawodawczych, w życiu politycznem dyktowane jest przeważnie realnymi warunkami, interesami politycznymi i ekonomicznymi. Wszyscy jeszcze pamiętamy, jak starannie ukrywano antysemityzm nawet w narodowo-demokratycznych kołach, aż do słynnej deklaracji Jarońskiego, kiedy zainicjowano politykę spekulacji na antysemityzmie rosyjskich sfer rządzących, kiedy spodziewano się, że antysemityzm zbuduje most zgody pomiędzy Polską a carską Rosją. Z łatwością przypominamy sobie, jak mocno potępiały pogromy w 1905 r. nawet takie pisma warszawskie, które w 1918 i 1919 nie mogły w swojem słownictwie znaleźć takiego słowa i wcale niedwuznacznie szczuły na Żydów, doskonale wiedząc, że rezultatem tego szczucia mogą być pogromy? Zmiana nastrojów, zmiana uczuć – powiedzą i wskazywać będą na  przyczyny, które te zmiany spowodowały. Otóż to właśnie o te przyczyny chodzi, o zmiany, które zaszły w położeniu odpowiednich sfer i społeczeństw. Przede wszystkiem zaś chodzi o zasadniczą zmianę w położeniu narodu, który stał się z uciskanego uciskającym lub na odwrót.

Przedstawiciel cerkwi prawosławnej w Rosji był przedstawicielem panującej religji, która – będąc narzędziem w ręku rządu – miała na swe usługi „świecki miecz”, całą jego potęgę i moc, mógł on więc bezkarnie żądać od innych religji, ażeby się do jego religji przystosowały, mógł używać względem nich, gdy tego robić nie chciały, siły. W Polsce prawosławna cerkiew jest religią mniejszości, obciążoną dziedzictwem przeszłości rosyjskiej, wspomnieniami stosowanej przez nią za czasów rosyjskich polityki ucisku względem religji katolickiej, jest religją, w której narodowość rosyjska może znaleźć ostoję, jak narodowość polska w prawosławnej Rosji w katolicyzmie, słowem jest religją tolerowaną, upośledzoną w stosunku do religji katolickiej. Czyż można tedy twierdzić, że interesy wyznawców i przedstawicieli tej religji w katolickiej Polsce, w której wpływ ks. Lutosławskiego tak mocno daje się odczuwać, są identyczne z interesami tejże w  prawosławnej Rosji? Czyż nie jest jasnem, że gdy w tej ostatniej walka toczy się o zachowanie wpływów i korzyści z tytułu religji panującej, to w katolickiej Polsce walczyć muszą jej przedstawiciele o swobodę rozwoju, o usunięcie ucisku, o  równouprawnienie religji? Wszystkich religji, boć nie można żądać równouprawnienia jedynie prawosławnej cerkwi z kościołem katolickim ze względu na liczebną słabość wyznawców oraz na  zasady ogólne, które w walce słabszych z silniejszymi mają przecież ogromne znaczenie.

To samo dotyczy narodowości, które były panującemi i uciskały swe mniejszości. Niemiecki junkier w Poznańskiem, które należało do Prus, walczył o zachowanie ucisku, tenże junkier wyzwolonej dzielnicy poznańskiej musi zwalczać ucisk stosowany względem niego. W Prusach był on zachowawcą, wstecznikiem, antysemitą. W Polsce musi on być demokratą, postępowcem, musi się wystrzegać antysemityzmu, przynajmniej w polityce, gdyż łączy go z Żydami wspólność walki z uciskiem narodowym i religijnym, wspólność walki o  równouprawnienie i swobodę rozwoju. Ten sam wróg, który zagraża Żydom, bo buduje Państwo Polskie na ucisku i nienawiści do  narodowości niepolskich i wyznań niekatolickich, zagraża i jemu. Tak samo jak Żydzi jest on zainteresowany w tem, ażeby w Polsce panował ustrój prawdziwie demokratyczny i wolnościowy, w którym nie byłoby miejsca na ucisk narodowy lub religijny.

To samo zachodzi w  jeszcze większej mierze w stosunku do narodowości, które jeszcze panującemi nie były, a walczą o swój byt i o prawo do rozwoju. Dla tych narodowości położenie zmieniło się o tyle, że zamiast zwalczać wynaradawianie na modłę rosyjską, zwalczają wynaradawianie na modłę polską. W Rosji wyznaniowo przynajmniej jako prawosławni byli członkami panującego kościoła. W Polsce tego nie mają. Do walki narodowej dochodzi jeszcze walka o wolność i równouprawnienie wyznaniowe.

My, Żydzi, nigdy do  uciskających nie należeliśmy. W danej porze z natury rzeczy jesteśmy w obozie mniejszości, w obozie uciskanych. Nasza droga to  droga walki z uciskiem w każdej jego postaci i schodzi się ona z  drogami walk wszystkich uciskanych, wszystkich mniejszości. W  carskiej Rosji, na obecnych kresach wschodnich szliśmy, nieraz z  Polakami, którzy byli jako mniejszość narodowa i wyznaniowa uciskani. W Polsce mamy innych towarzyszy broni i nie ma żadnej obawy, ażeby oni obrócili się przeciwko nam, dopóki z obozu uciskanych mniejszości nie przejdą do obozu uciskającej większości. A do tego jeszcze daleko.


I. Grünbaum


"Nowiny Codzienne. Pismo poświęcone sprawom żydostwa w Polsce”, 4 listopada 1922 r.

http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=8609&from=publication

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 42 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3642208
UA-28053597-1