Rozpacz na Nalewkach po wizycie barona Alfreda Schwarmera

Do władz policyjnych wpłynęły skargi na zuchwałego aferzystę, który zdołał uśpić podejrzenia, by wyłudzić od kilkunastu kupców znaczne kwoty pieniężne.

Jeszcze przed miesiącem w dzielnicy nalewkowskiej zjawił się wytworny handlowiec, który podał się za barona Alfreda Schwarmera i przedstawił pełnomocnictwo wielkiego koncernu galanterji „Alfa” z Wiednia. Złożył oferty niezwykle zachęcające. Miał dostarczyć większe partje galanterji wiedeńskiej po bardzo niskiej cenie, na warunkach kredytowych.

Przedstawione próby były bardzo zachęcające. Oferta była tembardziej ponętna, że wskutek ogłoszenia bojkotu produktów niemieckich kupcy nalewkowscy, handlujący galanterją, mają duże trudności. Rynek polski nie jest jeszcze przystosowany do nowych odmian artykułów, a galanteji z innych krajów sprowadzało się dotychczas niewiele.

Toteż oferty „barona” przyjęto skwapliwie. Rzekomy agent wiedeński pobrał od kilkunastu kupców zadatek w gotówce oraz weksle na duże kwoty. Weksle te zdołał zdyskontować w jednym z banków spółdzielczych i zniknął bez śladu. Okazało się, że fabryka, którą rzekomo reprezentował, jest fikcją.

Policja poszukuje oszusta. Zdaje się, że nie jest to nawet zagraniczny aferzysta, lecz zwykły krajowy oszust, który znakomicie orjentuje się w potrzebach rynku polskiego.

„Nowiny Codzienne”, 21 maja 1934 r. (nr 138)

http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/publication?id=9956&tab=3

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 40 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3642206
UA-28053597-1