Poruszająca ceremonia ślubna na Pawiaku. Żydówka wychodzi za mąż za narzeczonego, który odsiaduje wyrok

PawiakWczoraj o godzinie pierwszej po południu na Pawiaku odbył się ślub aresztanta Jeszaji Najmana z ul. Grzybowskiej 23 z panną Frajdą Rotfeld z Nowolipia 60.
    Najman zaręczył się z nią dwa lata temu. Zamierzali wyemigrować do Argentyny, do jej krewnych, którzy są zamożnymi ludźmi.
    Około dwa miesiące temu narzeczeni przybyli do Warszawy, gdzie czynili ostatnie przygotowania do ślubu, by do Argentyny wyjechać już jako małżeństwo. Opłacili nawet rabina, który miał poprowadzić obrzęd zaślubin. Jednak w ostatnią noc przed uroczystością narzeczony został aresztowany w publicznym lokalu jako podejrzany o komunizm.
    Od tamtej pory Najman siedzi na Pawiaku. Jednak ponieważ narzeczona przekonała się, że emigracja z każdym dniem stawała się coraz trudniejsza, a ona bardzo kochała swego oblubieńca i była przy tym przekonana, że proces wykaże jego niewinność, zwróciła się do departamentu bezpieczeństwa i do prokuratora z prośbą, by udzielono im zgody na zawarcie małżeństwa na Pawiaku przed jej wyjazdem do Argentyny.
    Sprawą zainteresował się prezes organizacji „Taharat-Banot-Israel”, rabin Chaim Jehoszua Zajdel, i po długich staraniach narzeczona otrzymała zezwolenie na wejście razem z teściami na teren więzienia, by tam mogła odbyć się ślubna ceremonia.
    O godzinie pierwszej po południu w więziennej synagodze stawiła się najbliższa rodzina pana młodego i panny młodej, prawie cały zarząd organizacji „Tomchej asurim” z rabinem Zajdlem na czele oraz kworum do modlitwy. Kiedy wszyscy goście zgromadzili się już w synagodze, przyprowadzono tam pana młodego i około trzydziestu aresztantów. Niemal w komplecie stawiły się także władze więzienia, by asystować przy tej uroczystości.
    Przed pójściem pod ślubny baldachim pan młody odmówił modlitwę popołudniową. Aresztanci trzymali drążki baldachimu, a także asystowali panu młodemu i pannie młodej w drodze pod ślubny baldachim. Szames rabina Kahane pełnił obowiązki marszałka weselnego (badchen), zaś rabin Zajdel odprawił całą ceremonię, podczas której państwo młodzi płakali ze wzruszenia.
    Po odmówieniu stosownych błogosławieństw zarząd stowarzyszenia „Tomchej asurim” zabawiał państwa młodych. Aresztanci jedli tort, zaś goście  pili do niego także wino. Wesele zakończyło się o godzinie trzeciej. W najbliższym czasie panna młoda wyjeżdża do Argentyny.

    „Unzer Express”, 9 marca 1938 r.

 

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 21 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3697318
UA-28053597-1