Bank polskiego żydostwa „D.M. Szereszowski”

szereszowski th dwudziestoleciu międzywojennym warszawski dom bankowy „D.M. Szereszowski” był znany w całym żydowskim świecie. Był to  całkiem popularny bank, do którego mieli zaufanie nie tylko Żydzi. Mimo że było to prywatne przedsięwzięcie rodziny Szereszowskich, bank miał charakter zdecydowanie powszechny i był postrzegany jako instytucja, do której społeczeństwo było mocno przywiązane. Nie trzeba mówić, że zaufanie do tego banku było bezgraniczne.

W  banku Szereszowskiego swoje pieniądze lokowały niemal wszystkie żydowskie instytucje społeczne niezależnie od opcji politycznej i  kierunku działania: od największych począwszy, a na najmniejszych skończywszy. Jego klientami były organizacje zarówno o zasięgu światowym, jak i ubogie bractwa. Była to jednocześnie instytucja, której szary człowiek mógł powierzyć swoje ciężko zarobione pieniądze. Nawet młode panny z ubogich domów w banku Szereszowskiego ciułały na skromne posagi.

Kto swoje oszczędności złożył u Szereszowskiego, ten nie miał żadnych obaw. Wiadomo, że Szereszowski nikomu nie zrobi krzywdy. A  już na pewno nie skrzywdzi prostego człowieka.

Adres domu bankowego – plac Żelaznej Bramy 1 [

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
] – niedaleko wejścia do Ogrodu Saskiego, dla niejednego Żyda stanowił takie samo koło ratunkowe, jak adres cadyka lub innego bożego człowieka.

O  nieograniczonym zaufaniu do banku Szereszowskiego może świadczyć następujący fakt.

Z  niewiadomych przyczyn – czy z powodu intrygi, czy przez czyjąś złą wolę – w 1937 roku rozeszła się po Warszawie pogłoska, że  u Szereszowskiego nie wszystko jest tak, jak być powinno. O co by tam chodziło, nikt dokładnie nie wiedział. Jednak sama plotka, że  coś tam nie gra, wystarczyła, by na placu Żelaznej Bramy pojawił się tłum ludzi, którzy napierali na drzwi, jedni z płaczem, drudzy z krzykiem, domagając się zwrotu swoich depozytów.

Wybuchła panika. Złe języki podszeptywały, że bank Szereszowskiego znajduje się na skraju bankructwa.

Co zrobili Szereszowscy?

Uruchomili swoje rezerwy finansowe, pożyczyli pieniądze w innych bankach, a  nawet u osób prywatnych; wszyscy pracownicy, łącznie z  właścicielami: Rafałem i Michałem Szereszowskimi1, usiedli przy okienkach i każdemu wypłacali jego wkład bankowy. Przed bankiem rozgrywały się chwytające za serce sceny. Stojący na ulicy ludzie obawiali się, że środki banku szybko ulegną wyczerpaniu i zanim przyjdzie ich kolej, wypłaty się skończą. Żydowska biedota: robotnicy, rzemieślnicy, drobni kupcy, młode panny – wszyscy chcieli czym prędzej znaleźć się jak najbliżej wejścia. Policja biła gumowymi pałkami, chcąc zaprowadzić porządek i ustawić ludzi w kolejce. Nie wystarczyły zapewnienia właścicieli banku, że pieniędzy nie zabraknie; nie wystarczył nawet fakt, że w ten jakże gorzki dla Szereszowskich czwartkowy dzień bank pracował kilka godzin dłużej, żeby zrobić wypłaty dla jak największej liczby osób. Panika powstała tak wielka, że  ludzie nocowali przed wejściem do banku, by nazajutrz rano znaleźć się na samym początku kolejki.

A  Szereszowscy wypłacali dalej. Zaciągnęli pożyczki pod zastaw własnego majątku.

Nie tylko biedota spanikowała i żądała swoich pieniędzy. Ludzie zamożni, działacze społeczni, dziennikarze też przychodzili do  banku z żądaniami, by natychmiast wypłacono zdeponowane przez nich pieniądze. Przybiegali zasapani przedstawiciele różnych instytucji, podnosili gwałt i krzyczeli, że jeśli od razu nie otrzymają wszystkich środków, reprezentowanym przez nich organizacjom grozi upadek.

Szereszowscy starali się załagodzić sytuację, prosząc:

– Ludzie, uspokójcie się. Nikt nie straci nawet grosza. Każdemu wypłacimy tyle, ile mu się należy... Nie pchajcie się, nie krzyczcie, dajcie sobie spokój. To jakieś straszne nieporozumienie, uknuta przeciwko nam intryga. Nie jesteśmy bankrutami, ale ktoś najwyraźniej chce doprowadzić nasz bank do upadłości...

Jednak wszystkie prośby i zapewnienia przyniosły marny skutek.

– Pieniądze! Oddajcie nasze pieniądze! – brzmiała jednogłośna odpowiedź tłumu.

Z  braku innego wyjścia trzeba było wypłacić wszystkie pieniądze. Telefony się urywały, dzwoniono do znajomych po pożyczkę. Rozbiegano się po mieście i co kilka godzin przynoszono worki z  pieniędzmi, żeby starczyło na wypłaty.

Tak było przez cały dzień w piątek, jak również w sobotę rano.

W  szabat bank Szereszowskiego pracował tylko w razie potrzeby; działały jedynie najważniejsze sekcje, które musiały funkcjonować bez względu na sobotni odpoczynek. Tamtej pamiętnej soboty, w czasie paniki bankowej, pracowano normalnie, bez żadnych ograniczeń, żeby obsłużyć jak najwięcej osób i uspokoić nastroje.

Widząc taki stosunek banku do klientów, obserwując, że istotnie wypłaca on wszystkie zdeponowane środki, ludzie zaczęli się uspokajać; w  poniedziałek przed bankiem nie było już takiego tłumu. Panika ustała.

Kilka dni później przez bankiem Szereszowskiego znów zrobił się tłok. Tym razem jednak ludzie nie przyszli po to, by w panice żądać wypłaty pieniędzy; przeciwnie – chcieli gotówkę zdeponować. Przekonali się, że panika była nieuzasadniona, wywołana sztucznie.

Niedługo po tych przykrych wydarzeniach miałem okazję na jakimś zebraniu spotkać się z Rafałem Szereszowskim. Rozmowa zeszła na ostatnie wypadki w banku.

Rafał Szereszowski ujął mnie pod ramię. Z jego oczu potoczyła się łza; poruszony, powiedział przyciszonym głosem:

– Oj, drogi panie Turkow, proszę nie myśleć, że dożyć siedemdziesiątki to pestka... Nie pomaga nawet to, że jest się milionerem...

Powiedział to z takim smutkiem, że nie chciałem wracać do tego tematu.

Nie tylko główni udziałowcy banku, bracia Rafał i Michał Szereszowscy, ich wspólnicy, szwagrowie Eliahu Leszczyński i inż. Gustaw Birstein, lecz także pracownicy, z których kilku pracowało tu od samego początku – wszyscy odebrali te wypadki jako osobistą obrazę.

Co za absurd! – mówili. – Jak można było podejrzewać, że  Szereszowscy dopuszczą do bankructwa swojego banku? Ci, którym tak wielu niezamożnych Żydów i tyle różnych instytucji powierzyło swoje oszczędności...

Od domu bankowego „D.M. Szereszowski” w dużym stopniu zależały: żydowskie życie gospodarcze, znaczna część działalności pomocowej i ekonomiczna samoobrona prześladowanych polskich Żydów.

Nie bez przyczyny nazywano go domem bankowym polskiego żydostwa.

*

Dom bankowy „D.M. Szereszowski” działał w Warszawie niemal przez pół wieku. Został założony w 1891 roku, a kres jego istnienia nadszedł z II wojną światową. Przez ponad ćwierć wieku bankiem kierowali bracia Rafał i Michał Szereszowscy.

Bank założył Dawid Mosze Szereszowski2, który miał wielki skład towarów łokciowych pod tym samym adresem: plac Żelaznej Bramy 1. Warszawiacy i prowincjusze kupowali tu towary łokciowe, a także dyskontowali weksle. Taka była droga rozwoju większych i mniejszych żydowskich przedsięwzięć bankowych w dawnej Polsce. Obok prowadzenia działalności podstawowej zajmowano się dyskontowaniem weksli, by z czasem przeistoczyć się w prawdziwych bankierów.

Pewnego razu, podczas naszej wspólnej podróży do Lublina na powszechne zgromadzenie w sprawie ekonomicznego bojkotu nazistowskich Niemiec, Rafał Szereszowski opowiedział mi o historii banku: o tym, jak jego ojciec, warszawski kupiec łokciowy, wnuk Josla-Dawida, jednego z  założycieli słynnej jeszywy w Mirze, został bankierem.

Rodzina pochodziła z Białorusi. Byli to posiadacze ziemscy, których dzieci zdobyły biegłość w świętych księgach. W rodzinie były „żelazne głowy”. Dawid Mosze Szereszowski ożenił się w  Warszawie. Jego żoną została córka Folmana, magnata z ulicy Franciszkańskiej. Dawid Mosze wszedł do handlu towarami łokciowymi – było to bardzo intratne zajęcie – a jego majątek ciągle rósł. Klienci, oprócz kupowania towaru i dyskontowania weksli, dawali mu na przechowanie swoje pieniądze, gdyż o deponowaniu środków płatniczych w banku mało kto jeszcze słyszał. Nawet nie dawano pokwitowań, tylko wszystko załatwiano na słowo. Nie tylko Żydzi, lecz także chrześcijanie mieli nieograniczone zaufanie do  „pana kupca”3.

Kupiec zdeponowane u niego pieniądze zapisywał w kajeciku. Z czasem operacje te urosły do takich rozmiarów, że porzucił handel towarami łokciowymi i skoncentrował się na udzielaniu pożyczek. Otworzył pierwszą placówkę bankową: na początku był to skromny kantor w kącie sklepu, który z czasem coraz bardziej się rozrastał.

Rafał Szereszowski opowiadał cuda o fenomenalnej pamięci swego ojca, o  jego zdolnościach matematycznych i niezwykłej orientacji w  zagadnieniach finansowych.

Wszystkie te zalety i zdolności odziedziczyli po ojcu Rafał i Michał Szereszowscy, którzy założoną przez Dawida Moszego placówkę doprowadzili do rozkwitu.

Zanim jednak to nastąpiło, bank musiał pokonać sporo trudności.

*

Rozłączeni wspólnicy zmarli w krajach, w których się schronili. Rafał Szereszowski zmarł w Stanach Zjednoczonych w 1948 roku, a jego młodszy brat Michał – w Brazylii w roku 1949.

Mark Turkow, Di bank fun pojliszn jidntum: D.M. Szereszowski, [w:] Dos amolike jidysze Warsze, Montreal 1966, s. 345–349.
Książka dostępna pod adresem: https://archive.org/details/nybc205773
Tłumaczyła z jidysz: Anna Ciałowicz

1 Rafał Szereszowski (Szereszewski) (1869–1948) – finansista, przemysłowiec, działacz społeczny. Razem z bratem Michałem rozwinął dom bankowy założony przez ich ojca. Rafał Szereszowski przez sześć kadencji był radnym m.st. Warszawy (od 1916 r.), w latach 1922–1927 był członkiem senatu RP. Działał w wielu organizacjach żydowskich, m.in. w Centrali Związku Kupców, loży B.nei B'rith i Towarzystwie Krzewienia Nauk Judaistycznych. Uchodził za jednego z najzamożniejszych ludzi w Polsce. We  wrześniu 1939 r. wszedł w skład egzekutywy Komitetu Społecznego ds. Związanych z Obroną Państwa przy Gminie Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Później przedostał się na Zachód i  osiadł w Nowym Jorku. [↑]

2 Dawid Mosze Szereszowski (Szereszewski) (1844–1915) – do 1890 r. był kupcem łokciowym, specjalizującym się w sprowadzaniu odzieży z  Rosji; w 1864 r. otworzył bank, udzielający pożyczek na  skredytowanie produkcji przemysłowej (uniknął krachu w okresie I  wojny światowej). [↑]

3 W  oryginale po polsku: „pan kupiec”. [↑]

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 56 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3724293
UA-28053597-1