Reb Hilel

W "Momencie"1 były osoby starsze, mimo to tylko jego tytułowano w ten sposób: nie "kolega" i nie "pan redaktor", lecz "reb Hilel"2.
Tak nazywali go nasz "przewodnik stada", redaktor naczelny Cwi Pryłucki3, jak również sekretarz redakcji J.J. Propus 4. Nawet "przyjaciel Stupnicki" (Szaul Icchak Stupnicki5, którego nazywaliśmy tak, bowiem używał tego zwrotu w stosunku do starszych i do młodszych współpracowników gazety), zwracając się do reb Hilela, zmieniał swoje przyzwyczajenie językowe.
We wcześniejszych latach reb Hilel przychodził do redakcji zwykle o godzinie pierwszej. Nawet w te dni, kiedy nie pisał artykułu wstępnego. Przeglądał prasę, a później gawędził z publicystami. Niezwykle cenił Józefa Tunkela 6 ("Der Tunkeler") i często śmiał się na głos z jego dowcipów. Reb Hilel później niż wszyscy szedł do domu na obiad. Kręcił się wtedy po opustoszałych pomieszczeniach tam i z powrotem, od czasu do czasu podchodził do szafy bibliotecznej, wyjmował książkę i zagłębiał się w lekturę.
Reb Hilel nie należał do żadnej partii. Zwalczał asymilację i kochał język żydowski, dlatego folkiści7 wywnioskowali, że trzyma z nimi, lecz byli w błędzie. Reb Hilel był wrogiem partii i walk międzypartyjnych na "żydowskiej ulicy". Kiedy podczas wyborów parlamentarnych w 1928 roku rozgorzała walka między syjonistami i Agudą8, bardzo go to bolało. W kolejnych artykułach ostro występował przeciwko poszczególnym przywódcom partyjnym, którzy – jego zdaniem – spowodowali podział na wrogie obozy wśród polskich Żydów.
Reb Hilel traktował poważnie przepisy swej wiary. I jeśli można mówić o jego sympatiach politycznych, to były one skierowanie ku "Mizrachi"9 oraz Agudzie.
Między trzecią a czwartą rano pokoje redakcyjne na drugim piętrze były prawie puste: publicyści poszli już do domu. Współpracownicy "Warszewer kronik" lub "kapela Grafmana"10 (do której należałem), bo tak nazywał ich Bońcie (felietonista Abraham Rozenfeld )11, zaczynali przychodzić po godzinie czwartej.
Wchodzę do redakcji i słyszę, jak dr Jehoszua Gottlieb12 krzyczy do słuchawki:
– Baszke! Nie dam rady. Nie mam artykułu reb Hilela i nie przyjdę do domu.
Doktor Gottlieb był wtedy członkiem kolegium redakcyjnego, do którego należały trzy osoby, i był odpowiedzialny za publicystykę. Gottlieb kręci się po pustych pokojach i nie wie, co się stało, bo ze Śliskiej 60

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
(tam mieszkał reb Hilel) odpowiedziano, że goniec już przed godziną odebrał materiał.
Po chwili telefon dzwoni ponownie. Myśląc, że to znowu dzwoni jego żona, dr Gottlieb poprosił mnie, żebym odebrał, bo on "już nie ma siły".
Podnoszę słuchawkę. Mówi żona dra Gottlieba.
– Drogi panie Borensztajn! Proszę, niech pan powie mojemu Szyji, żeby przyszedł do domu. Obiad stygnie. Przecież wie, że jest chory.
W tym czasie nadbiega zasapany goniec, w ręce dzierżący artykuł. Na Granicznej wybuchł pożar i ulica była zamknięta dla tramwajów i ruchu pieszego.
Z powodu opóźnienia dr Gottlieb zaczął pośpiesznie przeglądać artykuł w moim pokoju, a nie – jak zwykle – w gabinecie redaktora naczelnego.
Czytając, dr Gottlieb co chwilę podnosi się z krzesła.
– Aj, aj, aj...
– Panie redaktorze! Co się dzieje? – pytam.
– Doktor Gottlieb podnosi się z krzesła wprost promieniejąc radością. W ręku ściska wąskie, długie kartki (reb Hilel nie był zwolennikiem pisania na maszynie) i mówi z pińskim zaśpiewem:
– Słuchaj, panie dzieju! Jestem wielkim admiratorem reb Hilela. Bez różnicy, co pisze i o czym pisze. Powiadam panu: nie ma i nie będzie wśród naszych pisarzy takiego mistrza stylu.
Zniknęła cała złość z powodu telefonów z domu. Gottlieb sam zszedł do zecerni i kazał ten artykuł od razu składać.

***

Komitet redakcyjny wybierano na specjalnym zebraniu kolegium w pełnym składzie, w drodze tajnego głosowania, a jego kadencja trwała rok. Po upływie tego okresu zwoływano zebranie i wybierano nowy komitet. Nie przypominam sobie, by w okresie mojej osiemnastoletniej współpracy z "Momentem" zdarzyło się, aby komitet w takim samym składzie został wybrany na kolejną kadencję. Zawsze znajdowali się niezadowoleni, którzy tworzyli frakcje opozycyjne i nieraz zdarzało się, że ten bądź ów pisarz przychodził z pretensjami (ma się rozumieć nie zawsze uzasadnionymi) do komitetu redakcyjnego i nawet potrafił zakląć... Z tego właśnie powodu nigdy nie wybraliśmy reb Hilela...
Jako się rzekło, w skład komitetu redakcyjnego wchodziły trzy osoby, z których jedną delegowano do ciężkiej i niewdzięcznej pracy, polegającej na kwalifikowaniu oraz redagowaniu artykułów. Tego redaktora nazywano "ofiarą".
Na początku lat 30. "ofiarą" był B. Karliński13, niech spoczywa w pokoju. Później "ofiarami" byli, a to Józef Heftman14, a to – Noach Pryłucki15 lub Gottlieb i Stupnicki. Najwięcej szczęścia ze wszystkich miał Heftman. Ten łagodny człowiek potrafił rządzić silną ręką i nie dał się terroryzować żadnemu pisarzowi...
Nad głowy polskich Żydów nadciągnęły czarne chmury. Dotykały ich: pogrom w Przytyku, ograniczenie uboju koszernego. Jakiś niespełna rozumu Chaskielewicz, Żyd z Kałuszyna, zastrzelił w Mińsku Mazowieckim polskiego wachmistrza i w mieście doszło do pogromu. Żydzi przez cztery dni i cztery noce leżeli ukryci w piwnicach i na strychach. Z prowincji alarmowano o oblewaniu naftą towarów drobnych kupców, którzy jechali na targ. Na "polskiej ulicy" pojawiła się jakaś nowa partia, która postanowiła w radykalny sposób rozwiązać "problem żydowski".
Rezultaty działalności tej partii były odczuwalne także w stolicy. Do redakcji "Momentu", która znajdowała się w sercu żydowskiej Warszawy, na Nalewkach, codziennie przychodzili pobici i skrwawieni Żydzi.
Reb Hilel, żarliwy Żyd i publicysta o ostrym piórze, pisze mocne artykuły przeciwko organom państwa. Władza zwraca na to uwagę redaktorowi naczelnemu Cwi Pryłuckiemu, który jest odpowiedzialny za gazetę, a jej nakład często podlega konfiskacie.
Heftman jedzie do Erec Israel. My, grono współpracowników z Bencyjonem Chilinowiczem na16 czele, uważamy, że "Moment" w dalszym ciągu powinien ostro reagować na wydarzenia w kraju; proponujemy reb Hilelowi, żeby wszedł do komitetu redakcyjnego i stanął na jego czele.
Bencyjon Chilinowicz i ja składamy reb Hilelowi wizytę na Śliskiej.
Reb Hilel czuł się wtedy bardzo słaby, podłamały go utrapienia polskiego Żydostwa. Kiedy tłumaczyliśmy mu, że uważamy, iż zwłaszcza w tych trudnych czasach powinien służyć swoim autorytetem, reb Hilel się zgodził. Postawił jednak dwa warunki: 1) redakcja musi być zamknięta od zapalenia świec do hawdali17 ("Moment" w soboty nie ukazywał się, jednak latem, kiedy dni były bardzo długie, ze względu na konieczność przygotowania niedzielnego wydania robiono wyłom w obchodzie święta); 2) wstrzymany zostanie druk powieści w odcinkach.
Nie przypominam sobie, by reb Hilel chodził do żydowskiego teatru.
Tylko raz, jak pamiętam, reb Hilel wybrał się z małżonką na spektakl. Poszli na premierę przedstawienia opartego na motywach powieści Josie Kałb I.J. Singera18 w reżyserii Morrisa Schwartza19.
Nazajutrz, jak zwykle rozmawiało się w redakcji o przedstawieniu. Spytałem reb Hilela, jak mu się podobała sztuka. Reb Hilel machnął ręką:
– Nie ma o czym gadać.
Reb Hilel uśmiechnął się i powiedział, że jest pełen podziwu dla Schwartza, który potrafił zagrać "polskiego" cadyka, mimo że wyjechał z kraju ponad trzydzieści lat temu...
Moja siostra Dwojra, studentka konserwatorium (uratowała się po "aryjskiej stronie"), już 4 grudnia [1939 r. – A.C.] zastała swoje mieszkanie zamknięte, z kartką na drzwiach w języku niemieckim, że zostało ono łącznie z całym wyposażeniem zarekwirowane przez władze niemieckie. To wszystko spadło na nią zupełnie niespodziewanie. Była na lodzie. Dokąd iść? Gdzie się podziać? Zbliża się godzina siódma wieczorem, godzina policyjna, kiedy Żydowi nie wolno pokazywać się na ulicy. Do żadnego mieszkania nie ma wstępu. Nikt jej nie wpuści. Ludzie boją się własnego cienia. Przyszło jej do głowy, żeby udać się ul. Śliską 60 do reb Hilela. Pobiegła co tchu pod ten adres. Hilel Cajtlin jej nie znał. Kiedy mu powiedziała, że jest siostrą Icchaka Borensztajna, wpuścił ją od razu.
W mieszkaniu reb Hilela przebywali wówczas jego zięć Hocherman, żona najstarszego syna Abrahama i jej krewni z prowincji. Ludzie płacili wielkie pieniądze za kąt u kogoś w dzielnicy żydowskiej. Nie trzeba dodawać, że reb Hilel nie tylko nie wziął od mojej siostry ani grosza, lecz nawet z trudnością przyszło jej przekonać gospodarza, że pójdzie do kuchni ludowej na Leszno 2

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
, żeby przynieść obiad dla całego domu.
Troszczyli się o nią jak o własne dziecko aż do akcji likwidacyjnej [latem 1942 r. – A.C.].

Icchak Borensztajn, Warsze fun nechtni>, São Paulo 1967, s. 75–80.
Tłum. Anna Ciałowicz
1. "Der Moment" (1910 – 1939) – "Der Moment" (jid., "Chwila") – dziennik w języku jidysz,, wydawany w Warszawie w latach 1910–1939, założony przez Cwi Pryłuckiego, Hilela Cejtlina, M.B. Justmana. Do 1937 r. był organem fołkistów, a następnie dziennikiem niezależnym. W latach 30. gazeta dysponowała najlepszym w prasie żydowskiej wyposażeniem technicznym. [↑]
2. Hilel Cajtlin (Korma 1871 – Warszawa 1942) – pisarz i publicysta, piszący w jidysz i po hebrajsku, redaktor dziennika "Der Moment". [↑]
3. Cwi Pryłucki (1862 Krzemieniec – 1942 Warszawa) – publicysta, jeden z pionierów prasy żydowskiej. W 1905 r. przeniósł się na stałe do Warszawy, a pięć lat później został współzałożycielem i redaktorem naczelnym gazety "Der Moment". [↑]
4. J.J. Propus [???]. [↑]
5. Szaul Icchak Stupnicki [↑]
6. Józef Tunkel (1881 Bobrujsk – 1949 Nowy Jork) – pisarz, satyryk, tłumacz, karykaturzysta, tworzący pod pseudonimem "Der Tunkeler". Od 1911 r. był stałym współpracownikiem "Momentu", m.in. jako redaktor działu satyrycznego "Der Krumer Szpigl" (jid., "Krzywe zwierciadło"). [↑]
7. fołkiści – zwani też ludowcami; fołkiści uważali, że w krajach Diaspory Żydzi są autochtonami, stanowiącymi odrębną narodowość. Program fołkistów zakładał rozwiązanie "kwestii żydowskiej" przez utworzenie narodowej autonomii żydowskiej, której podstawą miały być gminy świeckie, kierowane i wybierane w sposób demokratyczny. Z tego wynikało zdecydowanie antysyjonistyczne stanowisko fołkistów, którzy równie niechętnie byli nastawieni do partii socjalistycznych (Bund). [↑]
8. Aguda (właśc. Agudat Israel, hebr. Związek Izraela) – międzynarodowa organizacja polityczna ortodoksji. [↑]
9. "Mizrachi" (właśc. Organizacja Syjonistów-Ortodoksów "Mizrachi") – religijny ruch syjonistyczny, który jako frakcja pojawił się w Światowej Organizacji Syjonistycznej w 1902 r. [↑]
10. Grafman [???]. [↑]
11. Abraham Rozenfeld, pseud. Bońcie (1883 Opole Lubelskie – 1942 Warszawa) – literat i dziennikarz, wieloletni redaktor dziennika "Der Moment". Jeden z twórców i przywódców ruchu religijno-narodowego Jeszuru, a następnie przewodniczący partii "Mizrachi" w Warszawie. W czasie II wojny światowej przebywał w getcie warszawskim, gdzie angażował się w pomoc biednym oraz współpracował z Żydowskim Towarzystwem Ochrony Zdrowia. Był jednym z założycieli kuchni dla biednej inteligencji. [↑]
12. dr Jehoszua Gottlieb (1882 Pińsk – 1940 [1941?] Kazachstan?) – dziennikarz, działacz syjonistyczny, poseł na Sejm RP. W latach 1924-1939 był radnym Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie; 0d 1926 r. pełnił w niej funkcję wiceprezesa. Po latach współpracy z gazetą "Hajnt", w 1935 r. związał się z "Momentem". Pełnił też funkcję prezesa sekcji żydowskiej Syndykatu Dziennikarzy Żydowskich. [↑]
13. Ber Karliński (1886–1935) – dziennikarz, w 1906 r. rozpoczął współpracę z gazetą "Der Telegraf", redagowaną Nachuma Sokołowa. W latach 1919–1920 wydawał w Warszawie tygodnik kulturalny "Ilustrirte Welt". W roku 1915 rozpoczął współpracę z dziennikiem "Der Moment", a w latach 1924–1932 był redaktorem jego dodatku literackiego. Członek władz Związku Literatów i Dziennikarzy Żydowskich oraz Syndykatu Dziennikarzy Polskich. [↑]
14. Józef Heftman (1888 Brańsk – 1955 Tel Awiw) – poeta i dziennikarz, piszący w językach hebrajskim i jidysz, działacz Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Był współpracownikiem gazety "Moment", a także współorganizatorem ruchu HeChaluc w Polsce. Działał w Organizacji Syjonistycznej; związany z jej frakcją Al ahMiszmar. W 1932 r. wyjechał do Palestyny, gdzie początkowo wydawał pismo "HaJom" (hebr., "Dzisiaj"), a od 1935 r. – "HaBoker" (hebr., "Ranek"). Był współzałożycielem i przewodniczącym Izraelskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. [↑]
15. Noach Pryłucki, pseud. i krypt. Aleksander C. Iks, Oktawa (1882 Berdyczów – 1941 lub 1942 Wilno?) – publicysta, adwokat, etnograf, filolog, literat, działacz społeczny i polityczny, poseł na Sejm RP; syn Cwi Pryłuckiego. Prowadził salon literacki przy ul. Świętokrzyskiej. [↑]
16. Bencyjon Chilinowicz – publicysta i literat, współpracownik warszawskiego dziennika "Der Moment"; w getcie warszawskim czynił starania, wspólnie z A. Czerniakowem, o wydawanie nowego tytułu, niezależnego od kolaboranckiej "Gazety Żydowskiej". [↑]
17. hawdala (hebr., oddzielenie) – nazwa ceremonii i modlitwy, mającej symbolicznie oddzielać czas święty od świeckiego, odprawiana i odmawiana na zakończenie szabesu (tj. po zachodzie słońca w sobotę) i świąt. [↑]
18. Izrael Jehoszua Singer (1893 Biłgoraj – 1944 Nowy Jork) – prozaik, dramaturg i publicysta piszący w jęz. jidysz; starszy brat i pierwszy mistrz Icchaka Baszewisa Singera. W 1918 r. debiutował opowiadaniami w "Dos Jidisze Wort". Później współpracował z "Folks-Cajtung" i "Hajntem". Przez krótki czas był współwydawcą pisma "Di jidisze Welt", a później członkiem redakcji "Literarisze Bleter". Jego pozycję w żydowskim świecie literackim ugruntowała powieść Josie Kałb (Josie Kałb, 1932; wyd. pol. 1934, 1992), ukazująca dramatyczny obraz namiętności ludzkich na tle galicyjskiego dworu chasydzkiego, która – podobnie jak inne powieści Singera – doczekała się adaptacji scenicznej. Po emigracji do Stanów Zjednoczonych Singer w 1933 r. osiadł w Nowym Jorku, gdzie współpracował z dziennikiem "Forwerts". [↑]
19. Morris Schwartz (1888 Sudłyków – 1960) – aktor, reżyser, dyrektor teatrów jidysz. W 1901 r., wraz z rodzicami, wyjechał do Nowego Jorku. Debiutował w teatrze jidysz w Baltimore w 1905 r. W 1918 r. założył w Nowym Jorku Yiddish Art Theater. W ciągu czterdziestu lat istnienia scena ta stała się jedną z najsłynniejszych w całym świecie żydowskim, także za sprawą licznych tournée po całym świecie. Schwartz jako aktor święcił triumfy m.in. w roli reb Mejlecha w inscenizacji powieści Josie Kałb I.J. Singera. [↑]

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 43 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3620774