Chaim Icyk i jego towarzyszący nauce śpiew

Chaim Icyk Fridman Podwórze przy ulicy Kościelnej 2 [

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
] zawsze było pełne śpiewu.

Czasem były to ludowe piosenki, które dolatywały przez otwarte okna i drzwi, a kiedy indziej pieśni rewolucyjne, które intonowali czeladnicy piekarscy z tego podwórka. Jednak najpiękniejszy i najbardziej melodyjny był cichy śpiew Chaima Icchaka Fridmana, nucącego tradycyjną melodię, która ułatwiała zapamiętywanie podczas studiowania Talmudu (Gemore-nign).

W tej zamieszkałej przez biedotę okolicy Chaim Icchak cieszył się wielkim szacunkiem. Czy było to związane z jego patriarchalnym wyglądem, czy z jego piękną, bujną brodą – kto to wie? Biorąc wszystko pod uwagę, łączyło się to, jak sądzę, z nuconą podczas studiowania świętych ksiąg melodią.

Noc w noc, około północy, kiedy podwórze smacznie spało, śpiew Chaima Icyka nasycał powietrze taką słodyczą, głosem tak czystym i pięknym, że wszystko jakby zamieniało się w jedno ucho, wsłuchane w te wspaniałe tony i dźwięki.

Czy budził kogoś ze snu? Przeszkodził komuś? Niech Bóg broni! Przeciwnie: wielu sąsiadów nie mogło zasnąć, póki nie ukołysał ich aksamitny głos Chaima-Icyka. A ci, którzy już usnęli, zapadali w jeszcze głębszy sen. Temu śpiewowi towarzyszył orszak anielski. Przypuszczam, że nawet Paweł, stróż z naszego podwórka, nadstawiał ucha i długo, bardzo długo wsłuchiwał się, by złapać choć nutkę, jeden ton z cudownego śpiewu pana Fridmana.

Było to w roku 1915.

Rosjanie wysadzili praski most. Niebo jest czerwone od wybuchów. W izbach jest ciemno, choć oko wykol. Nie można zapalać światła. Cicho jak na cmentarzu. Słychać tylko rytmiczne kroki rosyjskich żołnierzy.

Wtem rozlega się głuchy łomot kolb karabinowych w bramę. Walenie staje się coraz bardziej natarczywe. Jakieś dziecko obudziło się i drze się po nocy. Mrok kryje w sobie strach i niebezpieczeństwo. Podwórze wstrzymuje oddech.

Nikt nie śpi. A już na pewno nie jest to Paweł. Przyczajony, stoi na straży swojej warowni – półkoliście sklepionej bramy, której bronią zaryglowane wrota. Rozjuszonym żołnierzom nie da przystępu.

Czas się dłuży, każda minuta to rok, cała wieczność. Aż to nagle słychać, jak po drugiej stronie bramy ciężkie kroki żołnierskie oddalają się, a wraz z nimi rzucane na wiatr grube przekleństwa. Podwórze odetchnęło z ulgą”. „Hine lo janum we lo-jiszan Szomer Israel”1.

Ktoś odsłania szparę w okiennicach i pojawia się informacja, że jutro na Pragę wkraczają Niemcy. Lotem błyskawicy ta wiadomość obiega wszystkie mieszkania, aż dociera do uszu Chaima Icyka.

Chaim Icyk wzdycha ciężko. Nie dlatego, żeby żałował odejścia Rosjan. Nie. W jego myślach ożyły mroczne wspomnienia: Suworow..., kozacy..., pogromy..., rzeź Pragi...

Chaim Icyk zna jednak znaczenie słów: „Wajakam melech chadasz”2... A na domiar złego – Niemcy to Amalekici3, którzy zapisali w historii Żydów wiele smutnych i tragicznych rozdziałów: getta, żółte łaty, palenie na stosie, oskarżenia o mord rytualny, prześladowania, wygnania – wiele, bardzo wiele krwawych epizodów.

W Chaimie Icyku budzi to smutne wspomnienia. Oj! – przeszywa powietrze głębokie westchnienie. Tej nocy podwórze przy ulicy Kościelnej 2 przesyca zupełnie inny śpiew. To już nie jest radosna melodia towarzysząca nauce, nie ów „Gemore-nign”, który radował serce i podnosił na duchu, lecz rzewne łkanie, bardziej przypominające żałobną melodię modlitwy „El male rachamim”4...

Możliwe, że tamtej nocy Chaim Icyk w głębi swego jestestwa przeczuł nieszczęście, jakiego doznamy ze strony Niemców, których synowie i wnuki za parę lat unicestwią żydowską Pragę, zgładzą trzecią część naszego narodu, w tym – dwóch bohaterskich synów Chaima Icyka: Awigdora i Miszkę Fridmanów.

Chaim Grajcer, Chaim-Iciks Gemore-nign, [w:] Sefer Praga, Izrael 1974, s. 148-150.
Książka dostępna pod adresem: http://yizkor.nypl.org/index.php?id=1405
Tłumaczyła z jidysz: Anna Ciałowicz

1 „Hine lo janum we lo-jiszan Szomer Israel” (hebr.) – „ Nie śpi i nie drzemie Strażnik Izraela” . [↑]

2 „Wajakam melech chadasz” (hebr.) – Powstał nowy król [nad Egiptem, który nie znał Józefa] (Wj 1:8). [↑]

3 Amalek (hebr.) – pochodzący od Ezawa koczowniczy lud, który podstępnie zaatakował tyły pochodu uciekających z Egiptu Izraelitów (Pwt 25:17-18). W tradycji żydowskiej Amalek symbolizuje odwiecznych wrogów Izraela. To z tego ludu wywodził się Haman, który chciał zgładzić wszystkich Żydów w perskim królestwie Achaszwerosza. [↑]

4 „El male rachamim” (hebr., Boże pełen miłosierdzia) – modlitwa za zmarłych. [↑]

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 82 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3668424
UA-28053597-1