Szepsele i dusza zmarłego

Szewa Lea została niedawno wdową, niech Bóg zachowa. Mieszkać, mieszka w trzecim podwórzu na dole, adres: Nowolipie 38 [

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
].

Póki żył Nisl, jej mąż, nie musiała sprzedawać bułek, kajzerek – żyli dostatnio, utrzymując się ze sklepu spożywczego1. Żyli jak dwa gołąbki – aż dotknęło ich nieszczęście. Nisl, zgodnie ze swoim zwyczajem, szedł do modlitewni spowity w tałes i z  nałożonym tefilin; był ranek i stary Piotr już wygasił latarnie gazowe. Nisl odmawiał „Birchot haTora”2. Wtem nadjechał wóz dostawczy z piekarni Pińczewskiego. Na ulicy było ciemno i ślisko, a Nisl szedł blisko rynsztoka. Koń kopnął go, ale niezbyt mocno, więc szedł dalej. Kiedy wrócił do domu, padł na łóżko. Wzywano najlepszych lekarzy, zwołano trzech medyków ze szpitala na Czystem3, lecz wszystko na próżno, gdyż Nisl został kopnięty w brzuch; po trzytygodniowych cierpieniach rozstał się z duszą...

Szewa Lea została w domu sama. Beniek, jej najmłodszy syn, studiował medycynę w Belgii. Starsza córka, Fania, mieszkała daleko od Warszawy, w Lipsku, gdzie jej mąż został wybrany na  szocheta4, mohela5 i mełameda6. Średnia córka, Bela, wyszła za mąż w Paryżu. Mówią, że  została tancerką...

Po śmierci męża Szewa Lea siedzi więc w domu sama jedna. Mimo że  niedługo minie już rok, wciąż nie może się pozbierać. Czterdzieści lat wspólnego życia to kawał czasu!

Kiedy mąż odszedł z tego świata, musiała zamknąć sklepik. Sąsiedzi doradzili jej, żeby sprzedawała po domach bułki, kajzerki. Zajmie się czymś, przestanie rozmyślać, będzie miała styczność z  ludźmi. Przecież wszyscy dawni klienci będą u niej kupować – dzięki temu jakoś pociągnie, póki dobry Bóg nie zabierze jej na  tamten świat.

Szepsele jest wnuczkiem wytwórców sznurowadeł. U dziadków spędza cały tydzień. Uczy się w szkółce „Jesodej haTora” na Nowolipkach pod numerem 7 [

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
]. Na szabat jeździ do rodzinnych Pabianic.

Babcia mieszka ze swoją córką Baszke w alkowie w ostatniej izbie. Baszke ma stragan z towarem łokciowym na Kercelaku. Codziennie wieczorem babcia posyła wnuczka do Szewy Lei po kilka kajzerek na kolację. Szepsele musi iść nawet wtedy, gdy jest bardzo zajęty zabawą z  kolegami w chowanego lub „policjantów i złodziei”. Kiedy babcia zawoła: „Sze-pse-le!”, chłopiec jej odkrzykuje: „Babciu, a co tam?!”. Zawsze jest gotów spełnić każde jej życzenie: wyrzucić śmieci, przynieść butelkę nafty lub pastę do butów, kupić parę ciastek w kawiarni Nektara albo dzwonko śledzia w sklepiku u Arona. Jest na każde jej zawołanie. Tak go wychowano.

Pierwszego dnia dziewięciodniowego okresu poprzedzającego Tisza beAw7 zmarł stary Szajewicz, który mieszkał w drugiej bramie przy Nowolipiu 38. Śmierć Szajewicza była dla chłopca dużym wstrząsem. Mało brakowało, a Szepsele sam rozstałby się z  życiem... Słyszał przecież od reb Szaloma, który uczy go w  szkółce religijnej, że dusza zmarłego przez miesiąc po śmierci błąka się po domu. Szuka tam swojego „tikunu”8. Dusza nawet największego cadyka nie idzie prosto do raju. Przez miesiąc musi odpokutować za wszystkie grzechy – i dopiero wtedy wejdzie do siódmego nieba, gdzie przebywają dusze wszystkich zmarłych...

W  dniu pogrzebu ani przez siedem dni żałoby (sziwa) Szepsele niewiele się tym przejmował. Jego udręka zaczęła się później.

Kiedy babcia posyła po kajzerki, nie może jej odmówić. Nie powie też, że ma stracha. Chłopak, który gra w piłkę nożną, boi się zbłąkanej duszy? Gdyby koledzy o tym wiedzieli, śmialiby się z  niego. Jednak serce mu drży, ilekroć babcia prosi: „Szepsele, jajecznicę już robię. Idź no do Szewy Lei po kajzerki”.

Szepsele nadstawia karku. Zapada noc. Stróż jeszcze nie „zdonżet” zapalić lampy. W bramie panują egipskie ciemności.

Mimo panicznego strachu Szepsele chętnie spotkałby się z duszą zmarłego. Wie, że tylko w dwu momentach człowiek może ujrzeć duszę: kiedy „wylata” ona z martwego ciała i kiedy przez miesiąc krąży wokół miejsca, gdzie mieszkał zmarły.

Szepsele nie wie, co robić. Pobiegnie – dusza może go ścigać; będzie szedł powoli – umrze ze strachu. Przemierzył pierwsze podwórze, wszedł na drugie, ciągle mając wrażenie, że dusza zmarłego szeleści, hałasuje, mógłby przysiąc, że to słyszy... Nogi się pod nim uginają, ręce trzęsą, serce wali jak młotem. Ostatkiem sił zaczyna biec jak szalony: „Szma Israel! Szma Israel!, Szma Israel!”...

Beniamin Dawidsohn, Warsze szel mate, Riszon leCijon 1971, s. 59–63.
Książka jest dostępna pod adresem: http://ia600301.us.archive.org/25/items/nybc204606/nybc204606.pdf
tłum. Anna Ciałowicz

1 W  oryginale po polsku: ”spożywcze”. [↑]

2 Birchot haTora (hebr.) – Błogosławieństwo Tory. [↑]

3 Szpital Starozakonnych na Czystem – żydowska placówka medyczna, funkcjonująca w okresie 1902–1943 w dzielnicy Wola. Przez wiele lat szpital ten uważany był za jeden z najlepszych i  najnowocześniejszych w Polsce. [↑]

4 Szochet (hebr.) – człowiek dokonujący rytualnego uboju zwierząt. [↑]

5 Mohel (hebr.) – człowiek dokonujący zabiegi rytualnego obrzezania noworodkom. [↑]

6 Mełamed (hebr.) – nauczyciel w chederze. [↑]

7 Tisza beAw (hebr., Dziewiątego Aw, jid. Tiszebow) – dzień żałoby i  postu, przypadający dziewiątego dnia miesiąca aw, w rocznicę zburzenia Świątyni Jerozolimskiej. [↑]

8 Tikun (hebr.) – naprawa. [↑]

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 89 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3575864