Salon dra Minca

Pewnego razu usłyszałem, że przybył z Zamościa J.L. Perec1i co sobotę wygłasza referaty po hebrajsku w bóżnicy towarzystwa "Safa brura".

W pamięci mej ożyło wspomnienie o Perecu, którym się tak zainteresowałem w okresie mojego dzieciństwa, i o którym ojciec mój mówił z tak wielkim szacunkiem.

W sobotę o godzinie 4-tej po południu poszedłem z kilkoma kolegami do bóżnicy (zdaje się, że na Nalewkach). Tam zastaliśmy niezbyt liczne grono słuchaczy, przeważnie młodzież.

W środku, na podjum stał [80]-letni mężczyzna, z krótką blond brodą, z energicznym wyrazem ust i cudownemi oczami, od których nie mogłem po prostu oderwać spojrzenia.

To był Jicchak Lejb Perec.

Mówił energicznie, bardzo piękną hebrajszczyzną, którą nam ogromnie zaimponował. Temat referatu i sposób potraktowania go (mówił o haskali2) nie wywarł na nas studentach wrażenia. Oczekiwaliśmy czegoś innego. Ponieważ chciałem koniecznie zapoznać się z Perecem, zaczekałem, aż skończy, podszedłem i przedstawiłem mu się. Zamieniliśmy ze sobą zaledwie parę banalnych zadań, a zdawało mi się, że znam go już bardzo dawno, tak przyciągające wywarł na mnie wrażenie.

Bardzo wierzę w pierwsze wrażenie, które ktoś czyni na mnie, dotąd bardzo rzadko myliłem się.

Ponieważ musiałem odejść na lekcję, spytałem się Pereca, gdzie możemy się spotkać wieczorem, aby się bliżej zapoznać. Okazało się jednak, że wieczoru tego jest zajęty, zaproszony jest bowiem do dra Minca.

– Do dra Minca? – spytałem zadowolony. – Bardzo dobrze. To mój dobry znajomy. Będę tam także.

 

U dra Minca byłem częstym gościem, mieszkaliśmy nawet w jednym domu (Twarda 20).

Raz w tygodniu, w sobotę wieczór, zbierało się w jego pięknym salonie kilku żydowskich lekarzy, kilku warszawskich i płockich haskalistów, kilka dam, trochę studentów i studentek. Zdaje się, że były to pierwsze zebrania żydowskiej inteligencji w Warszawie.

Na zebraniach tych poruszano różne różne towarzyskie tematy. Dyskutowano o literaturze i sztuce, śpiewano, grano, żartowano, a po kolacji odbywały się często improwizowane tańce.

Rozmawiano naturalnie po polsku, jeżeli jednak wyrwał się ktoś z żydowskim słowem, nie było to sensacją; można nawet było opowiedzieć dowcip żydowski. Inteligencja śmiała się serdecznie, szczególnie gdy opowiadającym był taki autorytet, jak Nachum Sokołów3.

Kiedy wieczorem przyszedłem do dra Minca, zastałem już tam całe towarzystwo. Z nowych twarzy był tylko Perec i Jakób Dinesohn4. Perec bez kapelusza, z odsłoniętym, wysokim czołem, czynił jeszcze lepsze wrażenie niż w bóżnicy.

Zauważyłem natychmiast, że wzbudza w całem towarzystwie ogromne zainteresowanie i ton nadaje całej rozmowie. Jego bystrość, błyskotliwy dowcip, zręczne szlagworty podobały się ogromnie. Był nawet złośliwy i sarkastyczny, nikt jednak nie brał mu tego za złe.

Przy każdym poruszonym temacie Perec wykazywał gruntowną znajomość rzeczy, sądy jego były oryginalne, swoiste, nie takie, które można wyczytać w książce.

Przy tem nie okazywał wcale zarozumiałości, zachowanie jego było naturalne, niewyzywające. Inteligentny młody człowiek, który jednak nie narzuca nikomu swego zdania, a jego śmiejące się oczy zdawały mówić: "Chcecie, wierzcie mi, nie chcecie, nie wierzcie mi, nie będę z tego powodu nieszczęśliwy".

Ta wrodzona skromność charakteryzowała go nawet potem, gdy był już wielkim znanym Perecem.

Byli w Warszawie ludzie, przeważnie kobiety, które uważały go za dumnego, bo nie kłaniał się na ulicy. Nie wiedziały, czy też nie chciały wiedzieć, że nie wypływało to wcale z dumy, lecz po prostu dlatego, że nie poznawał ich. Ktokolwiek nie czynił na nim wrażenia, tego natychmiast po poznaniu zupełnie zapominał.

Pamiętam, jak pewnego razu w czasie wakacyj, odwiedził mnie Perec w domu, w Lublinie. Wydał już wówczas trzy tomy "Żydowskiej bibljoteki" i jeden tom "Literatura i życie". Był już znana osobistością.

U literatki Ornsztajn zapoznałem go z adwokatami Rozentalem i Warmanem. Spędziliśmy razem parę godzin. Po jego odjeździe wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że jest bodaj pierwszym pisarzem, u którego nie zauważyli blefu, dumy i fanfaronady ani innych słabostek, które zazwyczaj cechują większość pisarzy i artystów.

Wracam do wieczoru u dra Minca.

Po kolacji, w czasie której Perec znów grał pierwsze skrzypce swoim dowcipem i temperamentem, towarzystwo podzieliło się na kilka grup: Nachum Sokołów zapalił hawańskie cygaro, a wokoło zebrało się koło ciekawych, przed którymi odsłaniał arkany polityki światowej, jako miarodajny dyplomata. Uśmiechnięty zawsze doktór Lebensbaum z milczącym doktorem Szenhakiem zasiedli do szachów. Dr Frenkel opowiadał śmieszne epizody ze swojej praktyki lekarskiej, a słuchacze zataczali się ze śmiechu. Pani Szmidberg zasiadła do pianina i zaczęła śpiewać jakąś pieśń Szuberta, studenci tańczyli, Perec również bardzo ładnie zatańczył walca. Jakób Dinesohn pożegnał się po cichu i wyszedł.

Tego wieczoru widziałem Dinesohna po raz pierwszy. Dotąd znałem go tylko z literatury. Ciekawe, że przedstawiałem go sobie takim, jakim był w rzeczywistości.

Przez cały wieczór Dinesohn, jakby się krył za Perecem i nie spuszczał z niego swych poczciwych, dobrych oczu. Łatwo było poznać po nim, że obcym się czuje w towarzystwie, które bawiło się i rozmawiało po polsku. Tylko przez Pereca musi tu siedzieć i cierpieć; a nie chciał go jednak zostawić samego bez opieki.

Usiadłem z Perecem przy oknie i wdałem się z nim w obszerną rozmowę. Interesowało go bardzo życie studenckie w Warszawie, stosunki między żydowskimi i chrześcijańskimi słuchaczami, paląca kwestja "litwaków" i inne lokalne zagadnienia.

Józef Szpak zaczął dobierać pary do kontredansa i chciał nas koniecznie zaciągnąć, brakowali mu właśnie dwaj mężczyźni: niechaj dwie starsze panny nie czują się obrażone. Udało się nam jednak wykręcić od tego ambarasu; powróciliśmy do naszej rozmowy.

Zaczęliśmy mówić o literaturze; Perec opowiadał mi, że zamierza wydawać czasopismo w języku żydowskim pod nazwą "Żydowska bibljoteka" i tłumaczył mi cele, do których zmierza przez to wydawnictwo. Motywy były te same, które wyłuszczył potem w programowym artykule pierwszego tomu "Żydowskiej bibljoteki". "Masa – powiedział łaknie wiedzy, a ponieważ nie zna języka krajowego ani hebrajskiego, trzeba do niej przemówić żydowskim, który wcale nie rości sobie pretensji do wyparcia języka hebrajskiego".

Na pytanie Pereca, czy mogę mu dać do pierwszego zeszytu jakiś utwór literacki bądź artykuł naukowy, odpowiedziałem mu, że nic jeszcze nie pisałem prócz listów i małej korespondencji do "HaCefiry"5.

– Pan powinien dobrze pisać – powiedział mi. – Pan dobrze opowiada.

 

Podziękowałem mu za kompliment i opowiedziałem mu rozmowę między dwoma chasydami, którą niedawno usłyszałem w pociągu. Rozmowa spodobała mu się bardzo i prosił mnie, abym ją napisał. Bardzo dobrze – powiedziałem mu. Chciałbym jednak przeczytać coś z pańskich rzeczy. Przy sposobności opowiedziałem mu, że nasz księgarz Szmerl w Lublinie nie bierze go serjo. Perec roześmiał się serdecznie i przyrzekł mi posłać książkę.

Towarzystwo tańczyło kontredansa, a my wyślizgnęliśmy się niepostrzeżenie z sali.

Przy pożegnaniu poczułem, że zdobyłem sobie przyjaciela, który wielki będzie miał wpływ na mnie.

Źródło: Perec. A bisl zichrojnes, Warszawa 1919, s. 17-23.
Źródło tłumaczenia: Opinia. Tygodnik żydowski polityczno-społeczny i literacki, nr 17 (115), Warszawa 1935

1 Icchok Lejbusz Perec, zw. "ojcem poezji żydowskiej" (1851 Zamość – 1915 Warszawa) – poeta, prozaik, dramaturg, krytyk, klasyk literatury jidysz i hebrajskiej. W latach 1891-1895 wydawał serię "Jidysze Bibliotek" (jid., "Biblioteka Żydowska"). [↑]

2 Haskala (jid.) – (hebr., oświecenie) – nurt w kulturze żydowskiej rozwijający się w Europie od lat 80. XVIII w., powstały pod wpływem haseł oświecenia w krajach europejskich. [↑]

3 Nachum Sokołów (1859 [1861?] Wyszogród – 1936 Londyn) – pisarz, publicysta, działacz syjonistyczny. [↑]

4 Jakub Dinesohn (1856 Nowe Zagory k. Kowna – 1919 Warszawa) – prozaik, publicysta, działacz oświatowy. [↑]

5 HaCefira (hebr. Jutrzenka, Świt) – pierwsze w j. hebrajskim czasopismo w Królestwie Polskim, wznowione przez N. Sokołowa. [↑]

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 73 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3723997
UA-28053597-1