„Kol nidrej” w synagodze na Tłomackiem

Synagoga na Tłomackiem [ul. Tłomackie 7

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
] lub „synagoga niemiecka”, jak nazywała ją większość religijnych Żydów, nie wyróżniała się oryginalną architekturą. Dominujący nad otoczeniem budynek, umiejscowiony w samym centrum miasta, w sercu niegdyś tętniącej życiem żydowskiej Warszawy, z prowadzącymi do wejścia paradnymi schodami, po obu stronach których stały dwie wielkie menory z lampami na gaz, przyćmiewał całą okolicę. Wewnątrz jedynie ścianę nad aron ha-kodesz1 przyozdobiono, dając złotymi literami cytat: „Ma towu ochalecha Jaakow”2. Natomiast pozostałe ściany i sufit były po prostu pomalowane na biało, bez żadnych zdobień. Nie widziało się tu żadnych malunków ani roboty snycerskiej, jak to bywało w wielu polskich synagogach. Zapytany o to komitet gabajów, utworzony z najbogatszych Żydów w Polsce, udzielił dumnej odpowiedzi, że: „[...] synagoga to nie wystawa artystyczna. Do nas przychodzi się służyć Bogu, a Najwyższy nie lubi żadnych udziwnień”...

Trzeba przyznać, że synagoga na Tłomackiem była niezwykle zachowawcza, utrzymywała konserwatywny kurs w pełnym tego słowa znaczeniu. Synagogi na Tłomackiem absolutnie nie można porównywać do reformowanego templum3 we Lwowie, gdzie śpiewał mieszany chór damsko-męski, którego członkowie w dodatku nie wszyscy byli Żydami...

Do synagogi na Tłomackiem uczęszczali wielcy żydowscy uczeni i znakomite osobistości, takie jak: dr Saul Poznański4, błogosławionej pamięci, a w ostatnich latach przez Zagładą także prof. dr Mojżesz Schorr5, błogosławionej pamięci. Te wybitne postacie starały się utrzymać w synagodze ściśle narodowego żydowskiego ducha. Ileż to razy znakomity dyrygent Leo Liow6 usiłował przekonać panów w cylindrach z komitetu gabajów, że pięknymi sopranami dysponują wyłącznie panie i trzeba nimi zastąpić młodych chórzystów... Na nic to się zdało, bo synagoga na Tłomackiem zachowała prawdziwie żydowski charakter...

W szabat i święta nie było muzyki organowej.

Synagoga na Tłomackiem cieszyła się jednak wielką sławą na całym świecie, i to nie tylko wśród Żydów, lecz także wśród nie-Żydów. Zyskała rozgłos dzięki występującym w niej największym kantorom, a także dzięki... awanturom z policją.

W wigilię Jom Kipur7 z samego rana zamykano ulice prowadzące do synagogi i gdyby nie to, że na rogach stali ubrani w galowe mundury oficerowie w białych rękawiczkach, można byłoby pomyśleć, że odbywa się wielka obława na politycznie podejrzanych....

Policja konna w pełnym szyku, przygotowana jak na paradę, zajmowała pozycje przy wejściu na skwer, który znajdował się przed synagogą. Obok policjantów na koniach wartę pełnili Żydzi w cylindrach, członkowie komitetu gabajów, uroczyście witający przybywające osobistości spoza żydowskiego świata, które też chciały czerpać przyjemność z wysłuchania „Kol nidrej”8 w synagodze na Tłomackiem.

Przed synagogą zatrzymywały się luksusowe limuzyny, z których wysiadali bardzo eleganccy panowie i panie, i dumnie wkraczali po schodach do synagogi. Wszystkim udzielała się poważna atmosfera święta.

Na „Kol nidrej” do synagogi na Tłomackiem przybywał niemal cały korpus dyplomatyczny. Przychodzili posłuchać kantora, który zyskał światową renomę jako najlepszy tenor. Tak, wiedzieli o tym nawet nie-Żydzi. Jego nazwisko było im dobrze znane. To Gerszon Sirota9.

Pamiętam, że światowej sławy pianista Ignacy Paderewski, który przez krótki czas był premierem Polski, również nie przepuścił okazji, by wysłuchać „Kol nidrej” w wykonaniu najlepszego tenora i towarzyszącego mu chóru. Kogóż tam nie było? Prezydent Mościcki, premier Składkowski i inni. Podczas „Kol nidrej” można było spotkać także wielu polskich generałów, którym mało było podziwiania przez trzy godziny kunsztu śpiewaczego kantora i jego chóru. Tak mogli śpiewać tylko lewici w Świątyni Jerozolimskiej. Synagoga wewnątrz wyglądała pięknie, skąpana w morzu światła i muzyki.

W wieczór Jom Kipur w operze warszawskiej dawano balet, żeby soliści mogli pójść na Sirotę.

Można zrozumieć, że warszawscy Żydzi, kupcy z Franciszkańskiej i Nalewek, którzy na co dzień modlili się w sztiblach i bejt ha-midraszach, na „Kol nidrej” koniecznie chcieli dostać się do synagogi na Tłomackiem. Jeden z takich kupców, mój znajomy, kilka dni przed Jom Kipur odwiedził mnie w redakcji „Momentu”10 i zapytał, czy nie mógłbym go „zaprotegować” u szamesa11 Gąsiora (była to znana persona), który był jednym z ważniejszych funkcyjnych pilnujących wejścia. Zaproponował mi kupon najlepszego materiału z Bilic12 – handlował bowiem towarami łokciowymi – żeby tylko dostać się na „Kol nidrej”; gdyby to nie starczyło, gotów był sprezentować najlepszy towar dla żony i dzieci Gąsiora...

Było jedno zdarzenie, które wstrząsnęło żydowską Warszawą. Między Gerszonem Sirotą a komitetem gabajów wybuchł ostry konflikt. Sirota bez wiedzy i zgody komitetu wyjechał na święta do Ameryki (money, money...); przed synagogą na Tłomackiem w porze modlitwy „Kol nidrej” było wtedy pusto. Nie widziało się eleganckich limuzyn. Długo ciągnęły się sądy rabinackie i honorowe. Skończyło się tym, że Sirota musiał odejść. Zgodnie z tradycją, że synagoga na Tłomackiem musi mieć najlepszego kantora, po wygranych zmaganiach konkursowych stanowisko to objął Mosze Kusewicki13.

Kiedy Kusewicki miał po raz pierwszy wykonać „Kol nidrej”, przy wejściu do synagogi doszło do incydentu, w którym ucierpieli ludzie: tłum rozjątrzonej żydowskiej młodzieży przedarł się przez kordon policyjny, wyrwał żelazne pręty i wtargnął do wnętrza.

Policja, obawiając się katastrofy w wypełnionej do ostatniego miejsca synagodze, zaczęła siłą wyganiać napastników. W rezultacie kilku rannych Żydów trzeba było odwieźć do szpitala.

Synagoga na Tłomackiem była, jeśli tak można rzec, świątynią żydowskiej muzyki religijnej. Kusewicki podczas swojego pobytu w Warszawie w 1946 roku (zmarł w Ameryce) opowiadał mi, że w pierwszych tygodniach, kiedy w szabat podchodził do pulpitu, cały drżał ze strachu, wiedząc, iż wcześniej w tym samym miejscu modlił się największy tenor świata Gerszon Sirota...

Kusewicki, jeden z najpiękniejszych tenorów, którego głos można podziwiać i dziś, miał szczególne obawy przed pierwszym własnym wykonaniem „Kol nidrej” w synagodze na Tłomackiem. Jednak z roku na rok – jak mi opowiadał – czuł się coraz pewniej i swobodniej. Jego głos stawał się coraz mocniejszy. Taka była siła synagogi na Tłomackiem.

Wierny tradycji synagogi na Tłomackiem, Kusewicki – jak wcześniej Sirota – słynął ze znakomitego wykonywania „Kol nidrej”.

Nie jest prawdą, że użytkownikami synagogi na Tłomackiem byli tylko asymilatorzy. Za ostatnich lat dra Poznańskiego nie widywało się już dawnych asymilatorów: Berensonów, Natnasonów, Diksteinów. W komitecie synagogalnym zajęli miejsca Żydzi o orientacji narodowej, na czele z Szabatajem Bermanem14 i Przeworskim15. Ostatni komitet gabajów, za czasów prof. Mojżesza Schorra, tworzyli niemal wyłącznie syjoniści. Byli to zamożni warszawscy Żydzi, którzy łożyli grube tysiące na utrzymanie synagogi na wysokim poziomie.

Przyszła II wojna światowa, która położyła kres istnieniu wielkiego żydowskiego ośrodka i świątyni żydowskiej muzyki religijnej; Gerszon Sirota, najznakomitszy kantor na świecie, w pierwszym dniu święta Pesach w 1943 roku, kiedy hitlerowskie bestie szalały w warszawskim getcie, zginął razem z rodziną wskutek uduszenia się dymem w bunkrze przy ul. Wołyńskiej 6

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
. Z członków znakomitego chóru ostał się przy życiu jedynie Beniamin Szlajen16, obdarzony pięknym basem.

Kiedy hitlerowski generał Stroop raportował do Krakowa generałowi gubernatorowi Hansowi Frankowi (którego powieszono w Norymberdze), że zlikwidował żydowskie powstanie w warszawskim getcie, jako akt o znaczeniu symbolicznym wymieniał spalenie synagogi na Tłomackiem.

Z pięknego budynku została kupa porośniętego trawą gruzu, kilka prętów z żeliwnego ogrodzenia, których nie pochłonął hitlerowski ogień.

Icchak Borensztajn, Warsze fun nechtn, São Paulo 1967, s. 34-38.
książka dostępna pod adresem: http://archive.org/details/nybc206123
tłum. Anna Ciałowicz

1aron ha-kodesz (hebr., święta skrzynia) – zabudowana wnęka we wschodniej ścianie synagogi lub dostawiona do niej szafa (zwana czasem szafą ołtarzową), w której przechowuje się zwoje Tory. [↑]

2Ma towu ochalecha Jaakow (hebr.) – „Jak dobre są twe namioty, Jakubie” – wers (Lb 24:5) rozpoczynający modlitwę. [↑]

3templum – synagoga postępowa. [↑]

4Saul Poznański [???]. [↑]

5Mojżesz Schorr (1874 Przemyśl – 1941 Posty w Uzbekistanie) – polski historyk orientalista, semitolog, rabin, działacz polityczny, senator II RP IV kadencji, wiceprezydent B'nai B'rith, jeden z twórców nowoczesnej historiografii polskich Żydów. [↑]

6Leo Liow ([1876]1878 Wołkowysk – 1962 Nowy Jork) – kompozytor, dyrygent chórów. [↑]

7Jom Kipur (hebr., Dzień Pojednania) – dzień pokuty i postu; jedyny nakazany przez Torę post, obchodzony jesienią; uznawany za najważniejszy i najbardziej uroczysty dzień roku w kalendarzu żydowskim. [↑]

8„Kol nidrej” (hebr., „Wszystkie przykazania”) – modlitwa unieważniająca wszystkie przysięgi złożone pochopnie, pod przymusem lub nieświadomie; modlitwę tę odmawia się w wigilię święta Jom Kipur. [↑]

9Gerszon Sirota, zw. „żydowskim Caruso” (1874 Podole – 1943 Warszawa) – nadkantor Wielkiej Synagogi na Tłomackiem, tenor dramatyczny. [↑]

10„Der Moment” (jid., „Chwila”) – dziennik w języku jidysz, wydawany w Warszawie w latach 1910–1939, założony przez Cwi Pryłuckiego, Hilela Cajtlina, M.B. Justmana. Do 1937 r. był organem folkistów, a następnie dziennikiem niezależnym. W latach 30. gazeta dysponowała najlepszym spośród prasy żydowskiej wyposażeniem technicznym. [↑]

11Szames (jid., od hebr szamasz) – woźny, posługacz w synagodze. [↑]

12Obecnie część Bielska-Białej. [↑]

13Mosze Kusewicki, zw. „królem kantorów swojego pokolenia” (1889 Smorgonie na Litwie – 1965 Nowy Jork) – kantor, tenor liryczny. Od 1928 do 1939 był nadkantorem Wielkiej Synagogi na Tłomackiem (po Gerszonie Sirocie). [↑]

14Szabataj Berman [???]. [↑]

15Przeworski [???]. [↑]

16Beniamin Szlajen [???]. [↑]

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 68 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3618403