Na Nalewkach w sztiblu „górskich” chasydów

Przez ,,górski'' sztibel mknie tramwajW sztiblu „górskich” chasydów [Nalewki 19

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
] nie poświęca się większej uwagi wschodniej ścianie, choć aron ha-kodesz1 i pulpit dla prowadzącego modlitwę tam właśnie są umiejscowione. – Szafa ołtarzowa – powiada reb Abraham-Zysze, pustelnik (poresz)2 – jest w każdym żydowskim sercu, a modlić się trzeba niekoniecznie w kierunku wschodu. Gdziekolwiek Żyd nie wznosiłby modlitw do Boga, wszędzie będzie dobrze. „Cała ziemia jest pełna Jego chwały!”3. Więc reb Abraham-Zysze stoi w kącie od strony północno-zachodniej, głowę oparł o potężną bibliotekę, w której spoczywają opasłe tomy Talmudu i Jore dea4, zmrużył powieki, a z jego ust szeroką wstęgą wypływają natchnione modlitwy: „Lemaan tizkor – Tatenju, Gotenju! – et jom cetcha meErec Micrajim”5.

Reb Abraham-Zysze przed modlitwą poszedł do mykwy. „Wehiitem nekiim” – „czyści będziecie”6 przed Bogiem: zarówno na ciele, jak i na duszy. Broda i pejsy są jeszcze mokre, spod aksamitnej czapeczki (hitl) skapują krople wody z mykwy. Ze względu na szabat – nie wytarł się7 i mokry przyszedł prosto do sztibla.

Teraz stoi reb Abraham-Zysze nieskalany, wyzuty ze wszystkich myśli nieczystych. Tetenju, Gotenju!8. „We-taher libejnu le-awdecha be-emet” – „oczyść nasze serce, by służyło Ci w prawdzie”9. Pomóż nam, Tatulku w niebie, byśmy wszyscy wspięli się na wyższy poziom w świecie ducha.

Reb Abraham-Zysze spóźnił się na początek modlitwy, więc modli się indywidualnie. Cóż to szkodzi? Jego modlitwa też dotrze do Boga. Wszyscy Żydzi są świętymi i nie potrzebują żadnych pośredników. Każdy Żyd może rozmawiać z Tym Istnym, samemu zanosić supliki i modlitwy przed Tron Chwały. [„Rachmana liba bii”10] – dla Boga najważniejsze jest serce11.

Wiecznie blada, surowa twarz jaśnieje blaskiem nie z tej ziemi, mizerne ciało kołysze się jak dojrzały kłos na wietrze. Zamglone oczy wpatrują się w rzeczywistość pozaziemską, a usta szepczą: „Lamaan tizkeru”12.

*

Reb Szolem-Ber ciska się jak wicher: „Bóg ojcem moim, a ja Jego dzieckiem. Dzieckiem najdroższym, wypieszczonym – »ukochanym synem jest dla mnie Efraim«13. Jestem dzieckiem kapryśnym. Bóg w niebie musi mnie wysłuchać. Proszę i żądam: »Chwalcie Pana! Wzywajcie jego Imienia!«14. A gdzie jest cadyk? On też powie o mnie dobre słowo. Nie szkodzi, ojciec niebieski ulituje się nade mną”.

Reb Szolem-Ber umie modlić się po cichu, serdecznie, ale umie też modlitwę swą wykrzyczeć. Z oddaniem i miłością droczy się z Panem Świata, opowiada o swoich uczuciach, mówi, jak bardzo go kocha, jak szalenie mu na Nim zależy. I nie tylko jemu. „»Ha-kol joducha we-ha-kol jeszabchucha«15 – »Wychwalają Cię wszyscy i wielbią, mówiąc: nie ma innego Boga prócz Ciebie!«. Ludzie mówią, że ja, Szolem-Ber, najgłośniej ze wszystkich wykrzykuję: »Mi chamocha ba-elim Haszem« – »Któż jest pośród bogów równy Tobie, Panie«”16. Reb Szolema-Bera ogarnia gorączka, cały się zapala i krzyczy w głos: „Kol acmotaj tomarna” – „Wszystkie moje kości powiedzą: «Któż, o Panie, podobny do Ciebie»17”; „Kol ha-neszama tehalel Ja” – „Wszystko, co żyje, niech chwali Pana!”18.

Reb Szolem-Ber nie może ustać w jednym miejscu; nosi go: oto jest po wschodniej stronie, obok aron ha-kodesz, a już pognało go pod ścianę zachodnią, koło drzwi – Bóg jest wszędzie, w każdym miejscu można go znaleźć.

Oto reb Szolem-Ber znalazł się koło kantora, wspomaga go. A raczej – wchodzi mu w paradę: wykrzykuje wers, który prowadzący modlitwę zwykle ozdabia melodyjnym śpiewem: Jabi, babi, jabi, babi... „El Adon et kol ha-maasim”19.

Reb Szolem-Ber głośno skanduje słowa modlitwy.

*

Chasydzcy Żydzi się modlą – Żydzi brodaci, pejsaci, w długich tałesach z wyszywanymi srebrem ozdobami, Żydzi jak się patrzy.

W „górskim” sztiblu jest rojno i gwarno. Modlą się starcy, zacni chasydzi, dworzanie (mekorwim) – uczestnicy uczt duchowych u cadyka, którzy pamiętają jeszcze Chiduszej HaRIM-a20, pierwszego cadyka z dynastii, naśladują jego ruchy i gesty. Modlą się starsi chasydzi, przesiąknięci atmosferą panującą obecnie na cadykowym dworze. Modli się młodzież, chcąca w modlitewnej ekstazie prześcignąć starszyznę.

W „górskim” sztiblu burzy się i kotłuje. Chasydzkie modlitwy ulatują do nieba, docierając prosto przed Tron Chwały. Mieszają się ze sobą łzy i westchnienia, śpiew i zawodzenie, zlewają się ze sobą ekstatyczne okrzyki: „Byście pamiętaaaali!”, „Pan Bóg jedyyyny!” wstrzemięźliwego reb Abrahama-Zysze i głośne wołanie „Haleluja!” reb Szolema-Bera, który nie szczędzi gardła. Z iście chasydzkim impetem ciche błagania i głośne prośby przez otwarte okna sztiba ulatują na podwórze.

Chasydzkie dzieciaki z długimi, kręconymi pejsami, ubrane w kapotki i aksamitne czapeczki, włączają się do śpiewu swoimi piskliwymi głosikami. Nachylają szczupłe, mizerne korpusiki, podskakują jak chybotliwe płomyki, sięgają po wystające spod ubrania tałesiki i z miłością całują ich frędzelki. Przykładają je do czarnych jak węgiel ocząt i naśladując swoich ojców, statecznych chasydów, brzęczą jak muchy na ścianie: „Lemaan tizzzkeru”21.

*

W obecny szabat panuje w sztiblu większy harmider niż zwykle. Nic szczególnego w chasydzkim świecie się nie stało, ani cadyk – oby miał długie życie! - nie zawitał do Warszawy, ani nie wypada dziś rocznica śmierci Chiduszej HaRIM-a bądź Sfata Emeta22, nie ma żadnego wesela lub też, nie przymierzając, pogrzebu. Szabat jak każdy inny. Wszystko powinno iść utartym torem, a jednak w sztiblu wrze; panuje ożywienie, ludzie kłócą się, dochodzi do rękoczynów.

A wszystko z powodu syna reb Abrahama Eliego.

O synu reb Abrahama Eliego od dawna opowiadano paskudne historie: jego gładka twarz, bez najmniejszego śladu zarostu, nie wygląda naturalne. Kto wie, czy Szmuel Hersz, syn Abrahama Eliego, nie goli brody?!

– Powiadają, że wymyślono teraz taki płyn, który usuwa włosy, a ten, kto go używa, nie łamie zakazu „Nie będą golili skrajów brody”23.

– Kto mówi, co mówi?! – żołądkuje się Wolf Aron, zięć Chaima Zoracha. – Na własne oczy widziałem: zaszedłem onegdaj, w piątek, do felczera przy ulicy Kupieckiej. Siedzi chasydzka młódź i dojrzali mężczyźni w jarmułkach na głowach, smarują im tam twarze preparatem, który depiluje zarost!

– Szajgec24! – krzyczy Cwi-Zew, jeden z uczestników duchowych biesiad u cadyka. – Szajgec, zaprzaniec! Jak możesz nazywać ich „chasydami”?!

– Co z tego, że nie łamią zakazu golenia zarostu? A przykazanie: „Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety”25? Jak można chodzić z twarzą gładką jak pupa niemowlęcia? „Nie będziecie postępować według obyczajów gojów”26. Oni jeszcze ubiorą damskie kapelusiki! To nie jest młodzież chasydzka, lecz bydlaki! A twoi Żydzi w jarmułkach to Jeroboamy27 – przywodzą ludzi do grzechu! Słuchaj, szajgecu, trzeba ich wyrwać jak chwasty!

Oj! Tumult w „górskim” sztiblu na Nalewkach. Przerwano czytanie Tory. Utworzyły się dwa stronnictwa. Jedno trzyma stronę gabaja28:

– Dobrze zrobił Issachar Mogilenicer. „Usuniesz zło spośród siebie”29.

– Dobrze, że Szmuela-Hersza obił po gębie i wyrzucił ze sztibla. To hucpiarz! Do chasydów nie przychodzi się w sztywnym kołnierzyku, z mankietami i pod krawatem!

– Przecież on wyglądał zupełnie jak goj! Nawet pejsy schował pod kapelusz. Jakby się wstydził żydowskiego wyglądu, niech Bóg ma nas w swojej opiece.

– A na czwartkowe całonocne studiowanie w ogóle już nie przyszedł – piekli się Chaim, młody uczony (ile)30, zięć Arona Hersza.

Reb Abraham Elie nie miesza się do kłótni. Stoi w kącie z głową nakrytą tałesem. Wielki jest wielki, boleść nie do zniesienia: czego on dożył!

Jednak nie wszyscy zgadzają się z Issacharem Mogilenicerem:

– Komu to było potrzebne, żeby ambarasować takiego uczonego człowieka – piekli się druga strona – i relegować jego syna ze sztibla?

– Można było dać mu karę pieniężną, poskarżyć na niego cadykowi. A bo to mało środków przymusu mają „nasi ludzie” (anszej szlomejnu)?

– Skoro potężny uległ, jakże słaby wyjdzie bez szwanku”?31 – mówią zwolennicy reb Issachara. – Jeśli synowi reb Abrahama Eliego darować takie bezeceństwo, to inni wezmą z niego przykład i – uchowaj Bóg – przyjdą do sztibla w zwykłych czapkach i bez jedwabnych kapot.

Spór zakończył Issachar Mogielnicer. Podszedł do pulpitu, uderzył pięścią w blat i rzekł:

– Mocą urzędu gabaja stanowię, iż młodzieniec Szmuel-Hersz, syn Abrahama Eliego nie może przestąpić progu modlitewni chasydów Ger32.

– To nie jest reformowana synagoga, dla duchownych w krawatach nie ma tu miejsca! Póki jestem gabajem, nie będzie tu lepszych i gorszych!

Rozpoczęła się licytacja. Kto da więcej, ten zostanie wezwany do czytania ze zwoju Tory.

Mosze Zonszajn, Jidysz Warsze, Central-farband fun pojlisze Jidn in Argentine, Buenos Aires 1954, s. 125-129.
książka dostępna pod adresem:http://ia700307.us.archive.org/25/items/nybc207562/nybc207562.pdf
tłum. Anna Ciałowicz

1 aron ha-kodesz (hebr., święta skrzynia) – zabudowana wnęka we wschodniej ścianie synagogi lub dostawiona do niej szafa (zwana czasem szafą ołtarzową), w której przechowuje się zwoje Tory. [↑]

2 poresz (hebr., jid., odizolowany) – uczony, który żyje odizolowany od rodziny i świata, by móc skupić się wyłącznie na studiowaniu świętych ksiąg. [↑]

3 Iz 6:3. [↑]

4 Jore dea (hebr., „Nauczyciel mądrości) – druga część kodeksów halachicznych Arbaa turim, wydana po raz pierwszy w Wenecji (1551); zawiera przepisy dotyczące żywności (zwłaszcza jej koszerności oraz uboju rytualnego), czystości rytualnej itp. [↑]

5 Pwt 16:3. [↑]

6 Lb 32:22. [↑]

7 W szabat wykonywanie niektórych czynności jest zakazane. [↑]

8 (jid.) – Tatusiu! Bożyczku! (W języku żydowskim zdrobnień używa się dla podkreślenia znaczenia, wielkości kogoś lub czegoś). [↑]

9 Z modlitwy „Amida”. [↑]

10 Talmud, Sanhedryn 106b. [↑]

11 Sanhedryn 106. [↑]

12 „Lemaan tizkeru” (hebr.) – „Abyście pamiętali [i spełniali wszystkie moje przykazania i abyście byli świętymi dla waszego Boga”] – z modlitwy Szma Israel. [↑]

13 Jeremiasz 31:19. [↑]

14 Izajasz 12:4. [↑]

15 Z modlitwy porannej. [↑]

16 Wj 15:10. [↑]

17 Ps 35:10. [↑]

18 Ps 150:6. [↑]

19 [???]. [↑]

20 Icie Majer Alter (1785 Magnuszew – 1866 Góra Kalwaria) – pierwszy cadyk w chasydzkiej dynastii z Góry Kalwarii, od tytułu swego głównego dzieła zwany Chiduszej haRIM; (RIM – akronim od Rabi Icie Majer). [↑]

21 Podczas recytowania trzeciej części modlitwy Szma Israel, za każdym razem, gdy wymawia się słowo „cicit”, całuje się frędzle tałesu (podczas wymawiania słów „u-ritem oto” podnosi się je do oczu). [↑]

22 Jehuda Arie Lejb Alter (1847–1905) – trzeci cadyk w chasydzkiej dynastii z Góry Kalwarii, wnuk jej założyciela Icie Majera Altera, od tytułu swego głównego dzieła zwany Sfat Emet (hebr., Język Prawdy). W okresie jego urzędowania „górscy” chasydzi stali się najbardziej wpływowymi spośród wszystkich grup chasydzkich na ziemiach polskich. [↑]

23 Kpł 21:5. [↑]

24 szajgec (hebr./jid.) – łobuz, hultaj; w języku żydowskim pejoratywne pokreślenie chrześcijańskiego chłopaka. [↑]

25 Pwt 22:5. [↑]

26 Kpł 20:23. [↑]

27 Jeroboam I – pierwszy władca królestwa Izraela, panujący w latach 932-910 p.n.e.; biblijny symbol bałwochwalstwa. [↑]

28 gabaj – funkcjonariusz synagogi; administrator wybierany przez członków społeczności. [↑]

29 Pwt 17:7. [↑]

30 ile (jid.; hebr., iluj) – przydomek nadawany genialnym dzieciom, które wyróżniają się rozległą wiedzą talmudyczną. [↑]

31 Moed katan, daf 25, amud b. [↑]

32 Ger (jid.) – Góra Kalwaria. [↑]

Drukuj

Partnerzy

Goście Online

Odwiedza nas 42 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
3668395
UA-28053597-1